|
"Starożytności zważywszy upadek, krwawymi zalewaj się łzami nad strapioną ojczyzną naszą w podobnej zostającą toni." Jerzy Krakiewicz, 1725r.
Gdy nagie, "czarnogłowe" pospólstwo
gięło kark w Lagasz, mnożąc bez widoku
- "bogowie" słowem rozkwitali,
darami obdarowani, owocowali.
Eufrat i Tygrys - znój bosymi kłosił,
skowytem skryby,
strzępił tumultem kasty i hultajów nadzieją,
poety lamentem chłostał.
Sumeru dzień i Narwi perzyną, i Odrze,
"Skargą Ibbisina" kracze
- modlitwą nad przepaścią
oswojonej zdrady.
- Licz jedno - twoje i moje cierpienie.
Amoryci kraju Zachodzącego Słońca
"klinami", zaszczytami, bankami rujnują mój kraj...
Gnają nam- wbrew nam - mizerię,
Elamitów Południa, minę.
Ośmioraką gwałtu podnietą,
im zorze obce, jednako świecą blisko
- bo, którzy gwiazdy w szambie rzeźbią,
wolą upadać nisko.
- Wyrzutem Ur i Uruk - nad sidła rośnij
skałą nawykłych sokami, owocami Wisły,
kruszonych obcych myśli wy - mową,
zwyczajem, klątwą i zmową
- z pól i łąk, ze stad,
z przyszłości...
Choć obłędu zbłąkanie - misternie ścieli
eleuzyński koniec
- nie nam,
obłudy trzęsawisko.
Dodane przez Grzegorz Moss
dnia 05.05.2026 10:32 ˇ
0 Komentarzy ·
7 Czytań ·
|