(poprawiony)
Księżyc gdzieś przepadł- srebrna modlitwa.
Niedokończonych snów wierna przystań.
Zniknął bez wieści i zapowiedzi
Z workiem na plecach błyszczącej miedzi.
Może skusiły go obce światy,
A tu tak ciemno w mroku kosmatym,
Albo w pułapkę z nici pajęczyn
Wpadł i się mota, aż zbladł nieszczęśnik,
Lub dziwadełka spotkał na drodze
I się nadziwić nimi nie może.
Jeśli się wtoczył na szklaną górę,
Mogła go zranić szczytu pazurem.
Nocne widziadła niewiele wiedzą.
Były świadkami, że chodził miedzą.
Nietrwałą pamięć powrotnych ścieżek
Zabrała chmura za dwa pacierze.
A on trafiony strzałą Amora
Mydlaną bańkę kocha od wczoraj.
Krągłej błyskotce, barwnej panience
Rosę przynosi, by wziąć na ręce.
Dodane przez ela_zwolinska
dnia 31.03.2025 09:18 ˇ
3 Komentarzy ·
88 Czytań ·
|