 |
dnia 11.07.2016 12:47
He he, obśmiałem się jak norka :)
Pozdrawiam |
dnia 11.07.2016 13:33
Taki los optyka na wsi... Pozdrawiam. |
dnia 11.07.2016 13:43
W miejscowości małopolskiej Brzeszcze
(młodym byłem wówczas jeszcze)
przejeżdżając zanocowałem.
Chociaż prawie już spałem
usłyszałem prośbę - jeszcze, jeszcze (!) |
dnia 11.07.2016 14:05
("Taki los optyka na wsi..." silva)
Taki los na wsi optyka,
że mu kogut rano tyka:
Kukuryku,
mój optyku!
Op. go haps! ... i gra muzyka... |
dnia 11.07.2016 15:52
:) |
dnia 11.07.2016 15:53
Całe szczęście, że nie mieszkam na wsi,
no i z czasem krucho, poza weekendami
a limeryk pomysłowy,
co do samotności, to ja nigdy na nią
nie narzekam, a gdy jestem sama
mam multum zajęć, nigdy się ze sobą nie nudzę
zatem nie współczuję komuś, że jest samotny,
bo ja, gdy jestem samotna to z wyboru, bo tak mi pasuje.
Miłego dnia życzę. |
dnia 11.07.2016 17:08
No tak, wielkomiejskie lobby zakładów szklarskich to potęga i prestiż. Widzenie wielkogabarytowe, refleksyjność szkła, nowoczesne systemy szczelności deprecjonują rzemieślnika ze wsi do nieudacznika i patałacha. Smarkam na to z u bolewaniem. |
dnia 11.07.2016 17:41
Ho ho, niby zwykły limeryk, a jakie teleologiczne (nie mylić z teologicznymi) przemyślenia u niektórych wywołał :))) Dodam tylko, gwoli wyjaśnienia, że optyk nie jest od szklenia wielkogabarytowego ;)
Dziękuję wszystkim, zusammen do kupy, za komentarze. Cieszę się, że niektórych roześmiałem :) |
dnia 11.07.2016 18:02
Widzę jeszcze nieźle i rozróżniam optyka od szklarza. Dodam, że tekst mi się podoba w przeciwieństwie do niektórych komentarzy. Pozdr |
dnia 11.07.2016 18:36
Może i nie szkli wielkogabarytowo ten optyk, z wyobraźni Autora, zupełnie tak, jak mało gabarytowe i niepoetyckie są formy limeryków, ot takie formy niby śmieszne dla gawiedzi, często z podtekstem w tle, na zasadzie takich anonimowych paszkwilątek, by komuś dokopać tylko w imię czego, to nie wiem?
Pewnie dla lepszego samopoczucia jego twórcy.
A co to znaczy zusammen, wydawało mi się, że jestem na polskim portalu, a nie dawnych naszych zaborców...Gdy słucham tego wstrętnego języka, to aż skóra mi cierpnie, a są tacy, że potrafią się sprzedać dla mamony dawnym okupantom, ja za żadne skarby bym tego nie zrobiła, ale niektórzy dla kast zrobią wszystko. |
dnia 11.07.2016 18:37
errata* kasy zrobią wszystko. |
dnia 11.07.2016 19:17
Ooo - co do rozróżnień - na końcu dałem ikonkę przymrużenia oka.
Niepoprawna optymistko - limeryk jest równoprawną formą poezji. Nie zrozumiałaś podtekstu i dwuznaczności "szkła"? Trudno, nie będę tłumaczył. Mój limeryk paszkwilem jest? Zostawię bez komentarza.
Co zaś ma słowo w języku niemieckim do zaboru pruskiego czy okupacji hitlerowskiej i mamony, to zostawię również bez komentarza. Nie ma języków wstrętnych lub lepszych, są tylko wstrętni lub lepsi ludzie, niezależnie od narodowości. |
dnia 11.07.2016 19:26
RE: to Ty tak uważasz, krytycy z tego co wiem są innego zdania,
co do zrozumienia, to nie musisz nic tłumaczyć, a odnośnie paszkwilątek napisałam w sensie ogólnym i doskonale wiem, że limeryki często tę funkcje pełnią, co do języków wybacz, ale mam prawo jakiegoś jeżyka nie lubić, zwłaszcza tych, którzy prze lata gnębili Polaków a i dziś lubią ich wykorzystywać jako tanią siłę roboczą,
tyle tylko, że faktem jest, że to wina Polaków, iż się na to godzą,
co do dzielenia ludzi to mamy od tego speców w postaci obecnej władzy i podkreślania lepszych i gorszych sortów. |
dnia 11.07.2016 21:09
Krytycy? Mają inne zdanie? Ilu krytyków, tyle sprzecznych opinii.
Do tego o krytykach jest znana i ciągle aktualna frasza T.Boya-Żeleńskiego:
Krytyk i eunuch z jednej są parafii.
Obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi.
Pozostanę przy swojej ocenie. Od "ciężkiej" poezji niech będą ci, którzy to lubią. Ja lubię taką z przymrużeniem oka. Wcale nie jest łatwiejsza. Miłego wieczoru. |
dnia 11.07.2016 23:38
No wiesz, nawet na pp czytałam zdanie paru osób iż to jest niby
nie godne poezji, ale fakt masz rację, limeryki wcale łatwe w pisaniu nie są
sama popełniłam ich tylko kilka, ale wiem, że to wymagająca forma,
nie każdy też ma do nich dryg, cóż pewnie masz rację,
że tak jest, iż największym krytykiem jest ten co sam potrafi pisać tylko coś w jednym stylu, też miewam takie obserwacje, ale chętnie gani tych, co potrafią sięgać do różnych form, a fraszkę znam, nie od dziś:))
No fakt że nie byłam sprawiedliwa w poprzednim komentarzu,
odnośnie tego, że mało poetyckie, ale że bywają takie co lubią dokopać to akurat nie ma w tym przesady...
Co do ciężkiej poezji, to powiem tak, ja ją lubię,
ale nie oznacza to tego, iż neguję np lirykę czy fraszkę,
bo takie formy też chętnie czytam,
niestety lirykę tutaj boję się dawać
dałam dwukrotnie i nie były tam zbyt miłe słowa komentarzach, choć nie u wszystkich,
ale może kiedyś jeszcze się odważę, choć bywa, że czuję się tutaj jak piąte koło u wozu, w związku z czym nie wiem
jak długo tutaj pobędę, a poza tym lato kusi atrakcjami,
dlatego też może się zdarzyć, że np w sierpniu
zrobię sobie przerwę, ja mam co robić w realu,
czas za szybko leci no i jest taki efekt, że piszę
teraz komentarz zamiast już spać, skracając sobie sen,ale zaraz to uczynię.
Miłego już dnia życzę i ...co złego to nie ja:) |
dnia 12.07.2016 07:14
Nie napisałem, że "ciężka poezja" nie jest poezją, tylko że wolę lżejszą jej formę. Ona też jest poezją :)
Życie jest czasem ciężkie, mimo tego jestem życiowym optymistą, który zawsze widzi "butelkę w połowie pełną, a nie w połowie pustą". Dlatego w wolnym czasie częściej wolę się rozweselić utworem, niż jeszcze dołować. Zresztą... to dla mnie chwilowa odskocznia; bardziej skupiam się na prozie, na kanwie wspomnień. Chociaż zacząłem naprawdę niedawno, dwie książki już wydane, trzecią piszę... i tam się wyżywam. Też w stylu "z przymrużeniem oka" ;)
Życzę więc dobrego odpoczynku. Lato jest okresem oderwania od codziennych trosk... na tyle, na ile można, korzystajmy z uroków Natury. |
dnia 12.07.2016 17:59
Re Hardy, a ja nie twierdziłam, że uważasz, iż ciężka poezja poezją nie jest, tylko, że ja ją lubię również czytać, nie tylko coś lżejszego,
a co do optymizmu też go mam sporo w sobie, choć życie nie bardzo ułatwia by ten stan się utrzymywał, ale też wolę widzieć szklankę do połowy pełną.Gratuluję wydania wydanych książek i życzę owocnej
pracy przy kolejnej. Co do korzystania z lata, to zgadzam się w stu procentach, a wracając do limeryku to to tak mi się pomyślało, idąc za Wieszczem, iż nie tylko szkiełko, lecz bardziej oko msz jest w życiu cenne. Pozdrawiam, miłego wieczoru życząc:) |
dnia 12.07.2016 18:50
"Ciężkości" wystarczy mi w mojej pracy aż nadto :) Zachowanie zdrowotności umysłowej i fizycznej polega na odpoczynku przeciwnym wykonywanej pracy... co z chęcią stosuję ;)
Zachowajmy umiar - potrzebne szkiełko i oko. Byle życia nie topić w szkle :)))
Dziękuję za gratulacje "z okazji wydania" itd.
Również pozdrawiam zwolenniczkę "butelki do połowy pełnej" :) |
dnia 12.07.2016 22:01
No racja poza okiem, szkiełko może i ważne, ale nie może być tylko samo szkiełko - miałam na myśli szkiełko mędrca, a co do innego, to nie polecam by w nim topić życie, z pewnością taka postawa niestety ale może je jeszcze utrudnić, ja akurat ciągot w tym kierunku nie mam, choć sporadycznie jakieś winko i owszem zdarzy się,
lecz nigdy w nadmiernych ilościach, toteż czasem trudno mi zrozumieć osoby, które mają z tym problem, ale niestety było mi dane je obserwować, wiem, że może to być ciężka choroba z której nie każdy wychodzi obronną ręką,czasem koczy się wręcz tragicznie :(
No nic nie ma co smutać, pięknie jest lata się do nas śmieje a szklanka do połowy pełna, mam na myślę tę życiową, co prawda gwarancji na to nie ma:))
Serdeczności przesyłam:) |
dnia 12.07.2016 22:02
Errata* - kończy:) |
dnia 12.07.2016 22:04
Lato się śmieje, sorry te moje nieszczęsne literówki, ale litrówki nie zostawiam, żeby nie było, że zachęcam:)) |
dnia 13.07.2016 09:35
Stosuję własną zasadę - wszystko (prawie), byle z umiarem. Dzięki jej praktykowaniu miałem przyjemność, lata temu, być zaproszonym aż na cztery wesela wiejskie w trzy miesiące. Przyczyna? Prozaiczna... ;)
"Litrówki" to jedna z wielu rzeczy, z których trzeba umieć korzystać z głową... |
dnia 13.07.2016 16:40
Re: To dobrze, że stosujesz tę zasadę, z pewnością
jest ona przydatna, co do litrówek to tak napisałam dla żartu,
bo wciąż robię literówki, pisząc to słowo bez e,
mogą się stać litrówkami:))
Jasne, że trzeba korzystać z głową, ale niestety wielu naszych rodaków ma z tym problem:( |
dnia 13.07.2016 17:49
Niepoprawna optymistko - każdy dorosły odpowiada sam za siebie, postępowanie i zachowanie. I nie uznaję usprawiedliwień typu - ciężkie dzieciństwo, nie ta szkoła, nie mogłem odmówić. Dorosłość to nie tylko metryka,. ale i odpowiedzialność za własne czyny.
Dość daleko, ale jednocześnie niezbyt daleko, odeszliśmy od treści limeryku :)
Pozdrawiam :) |
|
 |