 |
Rytm kapitalizmu, koleją wieziony.
Szwajcarskim rozkładem, do stacji końcowej.
W pierwszej klasie, klejnotem naszyjnik pleciony,
śmiercią klasy drugiej, z ulicy dworcowej.
Walczące o dobrobyt dzieci, w ramach społeczeństwa,
religią mamione złotem, kreślą okrucieństwa.
Lecz, nie one winne, choćby się zdawało,
zbrodni wszelakich, wielkiej krwi przelania.
Tych kilku, za wiarą skrzętnie twarz schowało
szerzą trwogi obraz zmiennym zaś przesłaniem,
kamuflują kontrolę i mordercze zapędy.
Płoną, piękne doktryny. Cel, to ludzkie zaprzęgi.
Brawo, biją tłumy. Świat lepszy tworzymy.
Szerzenie racji naszych, zaszczytnym zadaniem.
Parę min, tu i ówdzie w ziemi ułożymy,
tysiąc kul w potylice poprzedzi podanie:
Rozgrzesz nas o Panie, Twe imię niesione.
Skarbami wrogów Twoich, opłaty uiszczone.
Czeki te, in blanco. Czyn, jest bez znaczenia.
Mordy, dozwolone od lat jedenastu.
Hierarchia nienawiści bez zabezpieczenia,
masowy grób konieczny, by pozbyć się balastu.
Niszczymy dobro wspólne, planetę latami,
miejsca mniej, kto bez stołka, za burtę partiami.
Pytam, czy machina jest do zatrzymania?
Czy konduktor, z pociągu wysiąść nam pozwoli?
Jak, odnaleźć braci zdolnych do kochania
marzycieli, utopistów, co z brzaskiem dobrej woli,
odwrócą bieg wydarzeń historii kłamliwej,
woląc śmiać się oczami, niż syczeć zdradliwie?
Powiedzą Nie- zawiści, obłudzie i groźbom.
Powstaną, by prawdziwą odpowiedź uzyskać.
Zakrzyczą głosem jednym, gdy naprzeciw kolbom,
ręce razem złączą, chcąc wolność odzyskać.
Z nią, świeżości posmak, radość z uczuć prostych.
Miłość, do bliźniego. Zamiast, kary chłosty.
Wybryki natury, ślad po nich nadzieją,
w przestrzeni migrują, na wieczność bezdomni.
Po czym ich rozpoznać, biegnąc życia knieją?
Są ciągle, źle ubrani. Tym bardziej, niepokorni.
Dodane przez Marceli Rychel
dnia 05.06.2016 18:24 ˇ
10 Komentarzy ·
541 Czytań ·
|
 |