dnia 17.04.2016 10:54
:)))
Ciekawy temat na wiersz:)) |
dnia 17.04.2016 11:09
i szum spłuczki której też
też robiło się niedobrze
by napisać o tym chcieć .................. :-/ |
dnia 17.04.2016 11:35
To jest zawsze dobre miejsce na refleksję. |
dnia 17.04.2016 11:41
Dobre, w dobie dokumentowania przeżyć i publikacji na portalach, ciekawa propozycja dla fanów zdjęć np. sesja z wc z dokładnym opisem faz pobytu....
Pozdrawiam, uważaj na niedzielny obiad.... |
dnia 17.04.2016 13:01
:-D :-D :-D
Kaemku, tymczasowo makrele omijam szerokim kołem. Wszystko przez to przezwisko jakie poddani kanclerce Monachijczycy nadali swej władczyni :]
Z opisu można się obśmiać, z cierpienia... na pewno nie, a nawet obligatoryjnie głęboko współczuć, że właściwie za niby jakie grzechy?
O czym Cię zapewnia - wprawdzie brutalna - niemniej wielce też empatyczna jędza :p - skromna abirecka :-))) |
dnia 17.04.2016 13:06
Na kibelku czasem piszę
tutaj bicie serca słyszę
z wolna sobie popierduję
i za chwilę ulgę czuję
stolcuj swobodnie
i z polotem
żebyś mógł zdrowo
pojeść potem
mam tego więcej, i obawę przed publikacją,chociaż niektóre edukacyjne.
Pozdrawiam.😊 i życzę zdrowych posiedzeń:
pisz starannie i z polotem
bo cię będą czytać potem
Serdecznie.😊. |
dnia 17.04.2016 13:11
No widzisz, mój drogi, przez ten Twój opis ułożyłam zdanie zgoła po chińsku, które - ca prawidłowo - powinno brzmieć:
Wszystko przez to przezwisko, jakie swej kanclerce nadali jej poddani Monachijczycy...
No ale żeby taki mimozowaty pan tak brzydko mówił? Chociażby nawet do siebie i w miejscu sekretnym...?
;-))) |
dnia 17.04.2016 13:17
Trzeba umieć podejść do problemu luźniutko ;-) |
dnia 17.04.2016 14:16
koma17, chyba wyczytane tutaj?:
"Sraczka to bardzo rzadkie nazwisko" ;-)))
Kaemkowi radzę w takich przypadkach gorące wino z korzeniami. Gorące, prawie wrzące, spijane łyżeczką ;)
Stary c.k. austriacki sposób, jakim podczas pierwszej wojny światowej leczono dyzenterię.
:))) |
dnia 17.04.2016 14:37
ledwom opuścił szelek
westchnołm kochany kibelek
i drugie
tak mało brakowało
w gaciach by zostało
nie pamiętam czyje to je, ale cytuję
utworek faktycznie lużniutki co nie znaczy że od strony "technicznej" szwankuje.
pozdrawiam |
dnia 17.04.2016 14:45
procz niezręćzności już wskazanych reszta superasta |
dnia 17.04.2016 14:50
:))) i tak bywa |
dnia 17.04.2016 15:07
... trzeba niezłym być magikiem
by dbać w kiblu o technikę...
dziękuję za rady i komentarze, przerzucam się na ośmiorniczki |
dnia 17.04.2016 16:24
uśmiałam się serdecznie, czytając, bo temat - życiowy, a forma - w sam raz, a jak zoczyłam te "macie" i insze inszości w zestawieniu z westchnieniem do Najwyższej Instancji, to przypomniałam sobie pewną sytuację tramwajowa, gdzie pewnie młodzian zakrzyknął: "Jezus Maria, o kur..."... Pozdrawiam z uśmiechem, Ewa |
dnia 17.04.2016 20:20
Doobre, przeczytałem z uśmiechem :) Do tego utrzymane 8/7 zgłosek w kolejnych wersach oraz rymy a-b a-b. Kciuk mój w górę!
Poprawiłbym tylko w dwóch miejscach:
- daj - daj (powtórzenie w sąsiadujących wersach),
- też - też (jw.) |
dnia 18.04.2016 09:24
:) |
dnia 18.04.2016 09:58
Temat wiadomo - niezbyt atrakcyjny, ale życiowy. Wyszło lekko i z humorem. Sorki, ale jest jeden zadzior, który psuje płynność w czytaniu. To 4 zwrotka wers 3 i 4.
Pozdrawiam:) |
dnia 18.04.2016 10:33
Brawurowy wiersz o tym, co żywemu nie obce. Stanowi drugą szalę odczuć, jakie obok cierpienia/zmagania duszy. człowiek odczuwa codziennie. Zwłaszcza, gdy ma do czynienia z tym, co zatrute przez siebie, a zwłaszcza przez innych. I dobrze,że czasami towarzyszy temu rozluźnienie. Tutaj twórcze. Brawo!
Pozdrawiam serdecznie. |