|
bazie kotki nad Wisłą w Wielknocną niedzielę,
których szukałem, trzymając ojca za rękę, to esencja
mojego dzieciństwa
korzenie, które wypuściły nowe pędy
choć tamte słowa zwiędły, jak szypułki ostatnich
truskawek
w pamięci patyków zdań, dziś wypowiadanych szeptem
nad porośniętym mchem
cmentarnym kamieniem
odrywam darń, by osłonić od wiatru
ostatnie kilka liter
lepiej by zdmuchnął ostatnie cyfry
które ostrymi kantami, wbijają się w ciało
zostawiają blizny, pamięć rozdrapuje
wciąż od nowa
każdego marca, jestem coraz bardziej nagi i bosy
jak pątnik, który boi się cmentarzy
chociaż musi tam pójść, by dać się ubiczować
klnę, klnę się na Boga że miałem mu powiedzieć!
przeklinam tę datę, odklejam trójkę z tarczy zegara
tykającego moją pamięcią
upijam się, przekładając między palcami
srebrną monetę
pytam się siebie - czy to ten trzydziesty?
a potem przychodzi ona, dziewczyna z dzieciństwa
niewinna i pachnąca bzem, czysta jak....
ją też kochałem szczerze
tamte serca wycięte w korze
przebite strzałą
dwa stały się jednym
zapłakało drzewo lepkimi łzami
bazie kotki nad Wisłą, już dawno uschły
wraz ze skoszoną trawą pod domem
zwiędły w mojej pamięci
jak szypułki ostatnich truskawek
i słowa, których zabrakło
odwagi by zatrzymać tamten pociąg
coż zostało z tamtych dni?
moja pamięć utrwalona w niepamięci
przecież nie chcę wracać do tamtej nocy
gdy wiatr ustał po tym, jak zdmuchnął świecy
wątły płomień
a pamięć zastukała w wieko trumny
bazie kotki nad Wisłą, znowu zakwitły
zebrałem kilka i włożyłem do szkatułki
kiedyś ktoś je rozsypie nad moją kupką ziemi
gdzieś pod niebem mojego Torunia
zostanie pamięć
mój Boże - aż tyle?
Przemek Trenk
Dodane przez Sphinx
dnia 09.04.2016 09:41 ˇ
5 Komentarzy ·
299 Czytań ·
|