dobija mnie zegar stuka w moje bezczynne godziny
roztapia się i schnie beznadziejnie poparzony wrzątkiem języka
zobacz jak boli nic nie mówisz brakuje słów ciągnę prawdę
w jedną stronę pytam gdzieś jest a ty chowasz ostatnią
splecioną warkoczem myśl przypadkiem od nowa wiemy
jak smakuje ulubiony utwór na mandolinie bezwolnie uciekający
kiedy śpisz widzę senne jabłonie układane z patyczków
nocy gdy w wietrze bluzka mieni się w dłoniach ciszy
cenne minuty spływają
toną w palikowym oddechu
ścieram odbicie moich intencji
Dodane przez tycja
dnia 15.04.2007 10:04 ˇ
7 Komentarzy ·
841 Czytań ·
|