|
marsie, zagościłeś dziś u mnie krótko
po tym jak czarna gęstniejąca mgła połknęła srebrnolicego. około północy
miewamy najgłębsze fazy. drgania tłumi mleczne światło lampionu, ulicami
prószy pierwszy śnieg. tak cicho, że słychać szemranie neonów. malują się
na ciele liście paproci. bez rozgłosu. ten przyjdzie wiadomo kiedy. wziąłeś
kieliszki, lodową sałatę, czerwone koktajlowe pomidorki i krewetki. z ust do
ust wszystkie smaki świata. i choć to nieistotne, bo snem wizyta była, w tę
noc w otwartym oknie martini się upiłam.
Dodane przez atrament
dnia 09.12.2009 03:40 ˇ
13 Komentarzy ·
900 Czytań ·
|