Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Madoo
Użytkownik
Postów: 158
Miejscowość: daleko
Data rejestracji: 03.03.09 |
Dodane dnia 16.10.2009 20:16 |
|
|
Szkoda, ze nie moge byc na takich wieczorach poetyckich..., bo za daleko :(
Chialabym przeczytac wiersze, ale musze kogos poprosic aby mi zakupil ksiazke :))
Doroto, zycze weny i dalej takich wspanialych sukcesow :)))
We are all something, but none of us are everything.
Blaise Pascal |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Dorota Bachmann
Użytkownik
Postów: 258
Miejscowość: Łódź
Data rejestracji: 12.10.08 |
Dodane dnia 16.10.2009 18:39 |
|
|
No, gorąco było mi trochę, Beato :)
Dziękuję, że i tu wyraziłaś miłą dla mnie opinię. |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
bols
Użytkownik
Postów: 335
Miejscowość: wrocław
Data rejestracji: 26.10.08 |
Dodane dnia 16.10.2009 15:19 |
|
|
Autor recenzji potrafi krzesać iskry, inną sprawą jest to, że miał czym;
też podobają mi się wiersze Doroty Bachmann.
bols |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Dorota Bachmann
Użytkownik
Postów: 258
Miejscowość: Łódź
Data rejestracji: 12.10.08 |
Dodane dnia 15.10.2009 18:10 |
|
|
haiker, jeśli pytanie o Kalpę jest w recenzji zadane serio, chętnie odpowiem, wolę je od tego o strażaka :) |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
haiker
Użytkownik
Postów: 268
Data rejestracji: 12.09.08 |
Dodane dnia 15.10.2009 17:54 |
|
|
Christos Kargas, tzn. Watsonie. Z tego także rozumiesz, że ty się odezwałeś!
Więc naprawdę wiemy o sobie wszystko a Sherlock Holmes domyśliłby się, że nie mogę za bardzo zostawać, bo pociąg do Wawy odjeżdża według planu.
Wojciech Roszkowski
tak, zdecydowanie; od czasu gdy bodaj jedna z osób swego czasu obecnych obecnych na pp, gdy porównałem ją - przez podobieństwo - do Angeliny Jolie, mówiąc jej, że ona jest podobna do aktorki delikatnie zestrofowała mnie, że chyba aktorka jest podobna do niej.
|
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Wojciech Roszkowski
Użytkownik
Postów: 466
Miejscowość: Tykocin
Data rejestracji: 22.12.07 |
Dodane dnia 15.10.2009 17:26 |
|
|
Podoba mi się ta recenzja. Żywa, barwna i w moim odczuciu naprawę zachęca, aby zajrzeć do tomiku.
Uśmiechnęła mnie także w kilku miejscach. Na przykład to:
Samej autorce podoba się wyjątek z Emily Dickinson, która także była poetką
Efekt zamierzony? :)) |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Christos Kargas
Użytkownik
Postów: 295
Miejscowość: Łódź
Data rejestracji: 11.09.07 |
Dodane dnia 15.10.2009 17:06 |
|
|
Może i tak, ale nic o tym nie wiem, rozumiem z tego, że się tam odezwałeś. Hmmm...
OK. Rozumiem z tego, że komuś po prostu nie zależało. W porządku :)
All power corrupts, but we need the electricity. |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Dorota Bachmann
Użytkownik
Postów: 258
Miejscowość: Łódź
Data rejestracji: 12.10.08 |
Dodane dnia 15.10.2009 16:32 |
|
|
To już wiem! :) |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
haiker
Użytkownik
Postów: 268
Data rejestracji: 12.09.08 |
Dodane dnia 15.10.2009 16:31 |
|
|
Christos Kargas
Ależ poznaliśmy się - ty mnie widziałeś i słyszałeś, a ja widziałem i słyszałem ciebie. Co więcej potrzeba? |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
haiker
Użytkownik
Postów: 268
Data rejestracji: 12.09.08 |
Dodane dnia 15.10.2009 16:29 |
|
|
Oczywiście kalpa (i miriada) oznacza dziesięć tysięcy lat, a tomik rzeczywiście jest w sklepiku pp. Nie odświeżyłem strony i dlatego go nie było! |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Christos Kargas
Użytkownik
Postów: 295
Miejscowość: Łódź
Data rejestracji: 11.09.07 |
Dodane dnia 15.10.2009 16:21 |
|
|
Nie prawda, jest w sklepiku ;) Wystarczy napisać w wyszukiwarce Bachmann ;)
Też byłem na wieczorku, szkoda, że się nie poznaliśmy, ale cóż ;)
All power corrupts, but we need the electricity. |
|
Autor |
RE: Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
Dorota Bachmann
Użytkownik
Postów: 258
Miejscowość: Łódź
Data rejestracji: 12.10.08 |
Dodane dnia 15.10.2009 16:18 |
|
|
Miło mi, że zechciał Pan być na tym spotkaniu i podzielić się wrażeniami. Bardzo dziękuję.
Jedno tylko sprostowanie: na tym wieczorku nie było dedykanta tomiku JDPSN Andrzeja Piotrowskiego, przygaszone oblicze miał nauczyciel Dharmy z łódzkiego Ośrodka Zen Dariusz Krajewski :D
PS. Tomik mój jest w sklepiku PP :)
Edytowane przez Dorota Bachmann dnia 15.10.2009 16:26 |
|
Autor |
Opatrunek z piasku Doroty Bachmann |
haiker
Użytkownik
Postów: 268
Data rejestracji: 12.09.08 |
Dodane dnia 15.10.2009 15:55 |
|
|
W pierwszy weekend października odwiedziłem Łódzki Dom Kultury, ponieważ odbywał się tam festiwal komiksów i gier. Festiwal znajduję jako udany; przy jego okazji zobaczyłem ogłoszenie o wieczorze autorskim Doroty Bachmann. Zawitałem więc także na ten wieczór, który był poświęcony promocji jej tomiku "Opatrunek z piasku", który jest jej wydawniczym debiutem, z mniej więcej czerwca 2009.
Goście wypełniali szczelnie salkę, która była przygotowana na ten wieczór i z marszu autorka, nieco forsowana przez przedstawiciela wydawnictwa i zagajacza w jednej osobie, odczytała dowolnie wybrane wiersze z pierwszej części tomiku. Dowolnie oznaczało, że są to wiersze czytane do woli prowadzącego. Przyznać muszę, że taki wieczór jest wielką szansą dla mnie, który na podstawie tytułów poszczególnych części tomiku (Ja, Mnie, Moje) nie odczytałby związku tych pod tytułów z jakąś filozofią. Moja ignorancja spowodowała, że zrozumiałem, że Autorka jest nudystką, by, przeanalizowawszy nieco przygaszone oblicze jej - jak sama wspomniała - mistrza obecnego na tym spotkaniu, zrozumiałem, że powiedziała, że jest buddystką. Te podtytuły bowiem oznaczają według buddyzmu trzy projekcje samego siebie.
Ten przydługi wstęp wydaje mi się konieczny, bo wskutek poznania tego, czego nie wiedziałem czytając wiersze Autorki na pp, odczyt niektórych wierszy możliwe, że staje się inny. Osobną sprawą jest czy autorka sama powinna czytać swoje wiersze, i nie chodzi o konkretnie tę autorkę (która nota bene czyta dość tradycyjnie i przewidywalnie, więc w sumie dobrze, bo pozwala skupić się na słowach) ale w ogóle.
Ale ad rem.
Tomik rozpoczyna myśl Schopenhauera "...od zewnątrz nigdy nie zdołamy dotrzeć do istoty rzeczy: jakkolwiek by badać, nie uzyska się niczego prócz obrazów i nazw". Bardzo zgrabna myśl, która właściwie oznacza tyle, że słowa to tylko słowa. Sama autorka deklaruje skromność użycia słów, jakkolwiek ze zdaje się innego powodu niż mówi motto - mianowicie słowa, nieliczne słowa, stają się fundamentem, punktem wyjścia dzięki przebogatemu zawieszeniu tych słów w odniesieniach i tropach. Każde słowo ma znaczenie i podobno użycie kursywy w tomiku, dość mocno obecne, jest szczątkowe (na skutek ingerencji wydawcy) w porównaniu z pierwotną wersją wierszy. Myślę, że ten tomik autorka traktuje jako swoiste katharsis czy swoiste pożegnanie ze słowami.
Przyjrzyjmy się jednemu z początkowych (z części Ja) wierszy pt. Rozszczepienie:
Góra wrzuca kamienie w ziemię.
Póki mają ostre krawędzie, pamiętają
pękanie i urwisko. W glinę
wdeptują je ci, którzy zbierają żniwa
w lesie i polują na uprawnych polach.
Tutaj od pokoleń
zabija się zające - Ojciec
widzi moją wargę.
To jest scena, używająca raczej klasycznych środków i symboli, by pod koniec dojść do konkluzji, która, przynajmniej mnie, pewnie z powodu tych zajęcy, pobudza do mniej więcej śmiechu. Pewnie autorka lepiej wyjaśniłaby tę końcówkę, dla mnie pachnie karmą. Karmą w sensie filozoficznym, nie jedzonka dla zwierząt.
Samej autorce podoba się wyjątek z Emily Dickinson, która także była poetką: "Podoba mi się w Agonii to - że jest zawsze prawdziwa" i uczyniła go mottem wiersza Demonstracje, w którym znajdziemy taki fragment:
Tylko z bólem
nie mam kłopotu - finał prezentacji jasny.
Czy powiesz mi dziś: tam będziesz,
ze mną? Sznurujemy usta, trzeba ciszy.
W części Mnie wiersz Frozen frame (nie bardzo zrozumiałem, dlaczego autorka używa angielskich wtrętów, czy raczej amerykanizmów). Enyłej;-), ten wiersz ślicznie się kończy:
Macham stopą, uważaj,
huśtasz diabła - powiedziałaby mama.
Macham, póki nie spojrzysz jak wtedy,
gdy powiedziałam, że mam tatuaż.
Właściwie nic, prawda? Prawie banalna sytuacja, jak, trzymając wszystkie proporcje, rozmowa na trzepaku. I tutaj jest urok tego wiersza - w tej nibynicnieznaczącej sytuacji znalezienie drobnej, niemal niezauważonej i głęboko prawdziwej prawdy.
A taki wiersz jak Tylko gościnnie?
http://poezja-polska.pl/fusion/readarticle.php?article_id=14297
Koniec pierwszej zwrotki, ci "zdobiciele frontu" niosą nienadąsany sarkazm. Końcówka wiersza dryfuje do wytartej puenty, choć podanej w poprawnym otoczeniu.
Wiersz Kalpa, z części Moje, dzięki któremu dowiedziałem się, że kalpa oznacza w hinduizmie czy buddyzmie okres tysiąca lat. To jest coś na kształt greckiej miriady i jest to wystarczająco długo i dużo, aby móc uważać to za nieskończoność w obrębie jednej epoki. Zaczyna się ten wiersz tak:
Na puste pole chodźmy. Tam wiatr
suszy złe ziarna, zawsze. Mam na ciele po nocy
znaki twoich palców,
może są już niebieskie.
Nie umiem powiedzieć na ile podświadomie autorka napisała niebieskie, bo morze jest niebieskie. Nie wiem czy autorka odpowiedziałaby na to pytanie.
Zakończę wierszem, dzięki któremu zwróciłem na Dorotę Bachmann uwagę na pp:
http://poezja-polska.pl/fusion/readarticle.php?article_id=12887
Zastanawiam się czy to zupełny przypadek, że klimat tego wiersza, świeży jak schłodzone półsłodkie włoskie wino do obiadu, jest bardzo podobny do opowiadania Symultanka innej pani o nazwisku Bachmann, Ingeborg Bachmann.
Tomik ukazał się w Wydawnictwie Kwadratura, w 2009. http://www.ldk.lodz.pl/kwadratura.html
a w sklepiku pp go nie ma, o!
PS. zdaję sobie sprawę, że pojawił się już wątek w recenzjach dotyczący tego tomiku, ale w tamtym wątku http://www.poezja-polska.pl/fusion/forum/viewthread.php?forum_id=31&thread_id=877 pierwsza recenzja jest nieobecna.
Edytowane przez haiker dnia 15.10.2009 16:08 |
|