|
dnia 05.02.2008 18:00
Ah, oh, niesamowite! I "perełki" i "mimochodem" , a co dopiero
"bosa pamięć" - ho, ho....
Pozdrawiam. |
dnia 05.02.2008 18:23
Najbardziej podoba mi sie końcówka bosą pamięcią wśród własnych muszli. Jak dużo te słowa mówią. Pozdrawiam. |
dnia 05.02.2008 18:28
Czy mogę prosić o coś bardziej konstruktywnego? Nie do końca rozumiem, co w tych określaniach jest niewłaściwe: infantylność? Patetyczność? Wtórność? Proszę się wyrażać konkretnie. Jestem początkująca i chciałabym się czegoś nauczyć. Nie zamierzam zalewać rynku śmieciami (tzn. nie zamierzam wydawać niczego, bo znam swoje możliwości), ale podoba mi się praca nad słowem, jaką jest poezja, i chcę się tego uczyć. Do tego potrzebuję pomocy... |
dnia 05.02.2008 19:33
Mnie się podoba. Trochę zaszwankowała piąta i szósta, ale się przychylę. Nie pojmuję własnych muszli. Ale ogólnie przyjemne. |
dnia 05.02.2008 19:34
Pani Białolico, zacznijmy od początku. Otóż, z metaforami należy bardzo, bardzo ostrożnie. Nie mnożyć ich w nieskończoność. Przemysleć czy te, które właśnie nam do głowy przychodzą są właściwe? U pani "perełki nieswoich tajemnic", dla przykładu..proszę przemyśleć, co chciała pani wyrazić tą metaforą-
czy, że "perły to łzy", czy że takie piękne, czy drogocenne? To ważne, dla całej wymowy wiersza. I właśnie, czy warto rozpoczynać tekst od metafory? Takiej metafory? Zakładam, że pani przemyslała solidnie, co chce przekazać czytelnikowi, czy taka metafora nie jest właśnie ryzykowna, dość banalna nawet?
I dalej, dlaczego pani peelka obiecała nie wymieniać ich na czekoladki, czy serca? Tekst się już tutaj rwie, nie mamy ciągu, żadnego ciągu z wersem o perłach. Wkradł się tutaj jakiś dziwny
słowotok, bardzo - w połączeniu z sercem, dla mnie jako czytelnika
mało przekonywujący ( z sercem, to w ogóle lepiej uważać, tylko bardzo wytrawni poeci mogą sobie z tym pięknym "organem" dać radę!). W kolejnym wersie coś o wypełnieniu, ale znowu czego? po co? jaka jest funkcja użycia tego zwrotu? I dalej już bardzo hermetycznie, jakby wersy "pobiegły"się, każdy w inną stronę. Aż do kody, która zdumiewa banałnym sformuowaniem -" bosą pamięcią ". Proszę mi powiedzieć, czy pamięć może nosći buty?
I jak pani chce obronić zasadnośc takiego "przemetaforyzowania"?
Jak to się ma do muszelek? Czekoladek i wreszcie tych "nieszczęsnych pereł? Do serca wreszcie?
Proszę pani, ten tekst jest zupełnie nieczytelny, nie ma żadnego połączenia - "pęka w szwach" czały pani przekaz. Słowem, ja nie wiem, doprady nie wiem , o co pani chodziło i co pani chciała mi przekazać. Nietety, w tekście nie ma bodaj jednego klarownego kominikatu, nie ma żadnego "czystego" przekazu dla czytającego.
Po przeczytaniu takiego, niestety, moim zdaniem, dziwoląga pozostaję w przekonaniu, że starciłam czas na czytanie, że niczego nie wyniosłam, że w ogóle nie dała mi pani szansy na
zrozumienie tego, co pani chciała wyrazić.
. To nie jest dobre pisanie.
Proponuję dużo czytać, próbować, dużo wyrzucać i jeszcze raz pracować, pracować nad słowem i przekazem.
Mam nadzieję, że odpisałam pani wyczerpująco. Mam rónież nadzieję, że uwagi weźmie pani do serca i następny wiersz będzie znacznie ciekawszy i pełny poezji.
Pozdrawiam. |
dnia 05.02.2008 19:41
hm
1.rozumiem, że pla miała sznur pereł tajemnic cały i je pogubiła
2. mimochodem - a to nieładnie! karcić taką plę należy ;)
3-4. obiecała (podejrzewam wcześniej przed zgubieniem) nie wymieniać, zatem kozucha kłamczucha z niej wychodzi, bowiem zużyła perełki na premedytowaną zamianę, nie zaś pogubiła mimochodem
5-6. tutaj mam wrażenie takiego shchboszczaka surowego, jak sobie wyobrażę ów czyn. okładanie zaciśniętymi oczami. i ja razem z plą też nie wiem, kto się uśmiechał (i na co to wprowadził Autor)
7-8. w waszych popołudniach - mniemam, ze chodzi o popołudnia tych od pereł. nie chwytam zamysłu wprowadzania tej niewiedzy.
9-10. tutaj z kolei tworzy mi się takie (proszę mi wybaczyć, ale naprawdę to widzę, acz Pan Poeta twierdzi, ze moja wyobraźnia mnie kiedyś zabije :|), więc mam takie wyobrażenie wdeptywania bosą stopą do muszli klozetowej. jakoś ułożenie tych słów tak mi buduje
no i teraz myślę, że albo ja nie widzę myśli przewodniej, myśli wiążącej, albo wiersz jest mętlikiem wyrażeń, które spodobały się Autorce. Obrazy też jakoś mi się rozsypują. może trzeba by mocniej związać to wszystko? spoić? przytrzeć na szlifierce rogów obrazom i metaforze? wszystko to być może, Pani jest Autor, moja rzecz marudzić :)
cmok :) |
dnia 05.02.2008 21:47
wiem, że nie należy tłumaczyć wierszy, ale to dotyczy poetów, a nie tych, którzy proszą o radę. Pewnie rzeczywiśce zbytnio zagmatwałam sprawę, postaram się zastosować do rad i nie rzucać metaforami na każdą stronę.
1.zapomnienie o rozmowach, o szeptanych tajemnicach. Perły są i cenne, i bolące.
2.mimochodem - no, tak jakoś wyszło, nie starałam się o to, ale też nie miały dla mnie takiej wartości, żebym zwróciła na stratę szczególną uwagę
3.wcześniejsza obietnica niezdradzenia tajemnic za rzeczy materialne - czekoladki, ani niematerialne - przyjaźń-serce
4.wypełnione zostały przeze mnie owe obietnice, ale też czekoladki i serca mogłyby wypełnić moją pustkę
5.nie bijcie mnie, ale też nie odwracajcie ode mnie wzroku ze wstrętem
6-8.kto się uśmiechał w waszych popołudniach - czyli nie pamiętam obiektów westchnień; czy świeciło słońce - wiadomo: czy to był dobry dzień
9.pamięć bosa, bo: u siebie w domu chodzi się bez butów, bose stopy są wrażliwe na ból, ale i mniej niszczące, bo człowiek rodzi się bosy
10.muszle to miejsce powstawania pereł... To, czy są puste, czy pełne, miało zależeć od odbiorcy, ale widzę, że nie było to wystarczająco jasne. Chodzi zasadniczo o potrzebę zastanowienia się również nad własnymi tajemnicami, które nie zostały nikomu powierzone.
I jak pani chce obronić zasadnośc takiego "przemetaforyzowania"?
Zwyczajnie: jestem początkująca i szukam, kiedy jeszcze można zrozumieć, a kiedy nie, jak również kiedy jest sens widoczny, a kiedy łopatologicznie wyłożony.
Dziękuję za sugestie, postaram się je dobrze wykorzystać, ale wiadomo, że mam ograniczone możliwości. |
dnia 06.02.2008 06:02
Przepraszam a co pani ma na myśli pisząc: ale wiadomo, że mam ograniczone możliwości.?
ja nic o ograniczonych pani mozliwościach nie słyszałam, natomiast widzę entuzjazm i zapał do wyrazania swoich myśli, wobec tego proponuję, pisanie najprostszym językiem, nikogo nie będzie śmieszył a prędzej dotrze do czytającego. Nie potrzeba wiersza "upoetyczniać" na siłę, czasem proste słowa głębiej zapadają w serce i w pamięć, niż te najbardziej wymyślne, życzę powodzenia. |
dnia 06.02.2008 06:56
Pani Białolica - chciała Pani wytknięcia miejsc - otóż ono było :)
to nie ja mam bronić zasadności metaforyzowania, niechby i prze, a Autorka :)
wiersz rozpada siew warstwie treściowej na kawałki, cóż z tego, że Pani mi tłumaczy pojedyncze obrazy, no tak, po domu chodzi się boso, jak mogłam się nie domyślić! ;) no i z tą niepamięcią, jak na dłoni! rzecz jasna ironizuję, bo można tysiąc sensów podstawiać pod takie szatkowane obrazki, a co ze związaniem ich w całość? w wiersz? klontekst i asocjacje to taka nitka do kłębka. zatem Tezeuszu, ja proponuję go przemyśleć :)
buźka |
dnia 06.02.2008 07:49
Nie są całością? hmmm... największa kwintesencja: zapomniałam waszych tajemnic. Obiecałam, że ich nie zdradzę za nic. Dotrzymałam obietnicy, ale za to, czego nie pamiętam, nie karajcie mnie. Musiałam zająć się wreszcie własnymi tajemnicami, chociaż nie wiem, czy takie istnieją. Sorry, ale nie da się tego napisać równocześnie w ogóle i w szczególe.
Pewnie upoetycznienie jest przesadne, ale nie jest na siłę - obraz sam się zadomowił w zmęczonej głowie. |
dnia 06.02.2008 17:08
w takim razie nie jest to widoczne dla mnie :)
ale to, że ja tego nie widzę, nie oznacza pewnie, ze nie widać
la mnie miałko, la mnie marnie, la mnie to kawałki pozlepianych przedmuchanych słów. a le ja, to ja :) |
dnia 06.02.2008 17:09
"Sorry, ale nie da się tego napisać równocześnie w ogóle i w szczególe. " ekhem, to moż enie brać się za pisanie po prostu, skoro już taki wniosek?
:) |
dnia 06.02.2008 19:38
Nie o tym mówiłam. Nie da się wyjaśnić dwóch płaszczyzn na raz. Gdyby wiedzieć, jak to uwyraźnić, to w wierszu się da, tylko trzeba umieć. |
|
|