|
cysorz to ma klawe życie*
Zwieźli mnie z pierwszego piętra kamienicy,
na krześle przymocowanym taśmą klejącą
do składanego wózka transportowego,
nieogumionego trójkółkowca.
Podczas głośnego przejazdu dodawałem otuchy ekipie,
gadając jak jak po głupim Jasiu przed operacją:
szkoda, że nie można zmieniać pozycji.
Na weselu syna, podczas rozmowy z siostrzenicami i bratanicą,
będącymi mentalnym przedłużeniem nieżyjącej mamy,
wspomniałem o córce.
Kupiła mi buty na opuchnięte nogi w rozmiarze jak na dorosłego słonia,
I garnitur na lumpach dwadzieścia złotych za kilo z fastrygami,
plombami w kieszeniach, że nie szło rąk wsadzić.
I grosza nie wzięła, jak rzadko który kochanek,
który się oddał kobiecie.
____________________________
*Ballada o cysorzu. Tadeusz Chyła
Dodane przez Grain
dnia 13.07.2026 15:54 ˇ
1 Komentarzy ·
16 Czytań ·
|