|
O pory roku - wciąż mnie pytają.
"Którą z nich lubisz?" - los obstawiają.
- No, powiedz wreszcie, nie milcz, się zwierzaj.
Duże pieniądze już w banku leżą.
- Czyście zdurnieli? Się zakładacie?
Mych preferencji jeszcze nie znacie?
- Przestań wstrzymywać. Mów lapidarnie.
Ktoś z naszej czwórki forsę dziś zgarnie.
- Zgoda. Warunek z mej strony padnie.
Będę bankierem. Kto wpisał trafnie,
to kasę z losów w całości zgarnie,
a jeśli nikt z was, ja ją przygarnę.
Piszę odpowiedź, w skrytkę ją wkładam.
Powoli wasze losy odsłaniam...
Wpierw lato... lato... i znowu lato.
Na losie czwartym jest... także lato.
Uwaga! Entree! Teraz... co lubię!
Mą preferencję ujawnię w tłumie:
"Ja zimę, wiosnę, lato i jesień
po równi kocham", lecz z zastrzeżeniem,
na termometrze wciąż plus trzydzieści
w każdej z pór roku musi się mieścić,
tak, jak w tropikach. Gorąc walorem.
...Kto z was więc trafił? Niestety, sorry,
w losach jest błędnie, wyłącznie lato.
Ja kasę zgarniam. Nauczka za to,
że nawet gdy ktoś raz trafi cudem...
wyjdą na swoje, (pozbawię złudzeń) -
inni. Sztuczkami rządzą na świecie.
O kim to mówię? Chyba już wiecie -
polityk pozer, bankowiec w banku.
To jest, powtórzę, pewne jak w banku.
Dodane przez Hardy
dnia 21.02.2026 10:58 ˇ
0 Komentarzy ·
4 Czytań ·
|