|
Nawigacja |
|
|
Wątki na Forum |
|
|
Ostatnio dodane Wiersze |
|
|
|
Wiersz - tytuł: Po-kole-i-nie. |
|
|
Muszę być banalna. Przestać inaczyć...
Wszelkie odchyły pościeram z siebie starannie frotą,
dam się zamydlić, zapobiegawczo wyszorować,
pozwolę wywabić czymś żrącym kulturę z bakterii,
a druciakiem wytatuować zakaz zalegania na dłużej.
Zażyję lodowaty tusz. Okrzepnę lub się posmarkam.
Zbanalnieję według oczekiwań, a jakże inaczej...
Upycham siebie w szare gacie i rozwleczony sweter,
zacznę zaglądać ściągaczami do kawy, oparzę usta.
Prosto w kark wgryzie się strzęp nieczytelnej etykiety i
przestanę pamiętać jak prali: wolno czy chemicznie?
Prawidłowo zaliczę kulkę - naftalinowy amulet na dziury.
Stanę się dyshomo multi banallus. Mówiąc inaczej...
zwykłym kłębkiem spokoju w rozdeptanych kapciach,
strzępem czegoś pod stertą starych gazet i książek
do wywałki na makulaturę. Gotowcem robiącym krok
w tunel świetlanej przyszłości. W końcu doczekam się.
Od góry do dołu wszystko będzie zupełnie jasne gdy
tak banalnie wpasuję się jak ulał, nie inaczej.
Po co była ta śmieszna szarpanina przez tyle lat?
Wystarczy bez marudzenia podążyć z duchem czasu,
nie pytać o żarówki, nie dociekać styku czy gwintów,
nie stawać okoniem. Najważniejszy jest teraz sam fakt
docierania światła i zmiana postępująca z pewnością
jak mało potrzebuje bagatelka - tyle co spod rusztu.
Dodane przez ElminCrudo
dnia 21.10.2007 19:31 ˇ
9 Komentarzy ·
972 Czytań ·
|
|
|
|
|
|
Komentarze |
|
|
dnia 21.10.2007 19:40
Banalność nie oznacza braku oryginalności. Paradoks?
;-) na tak |
dnia 21.10.2007 20:07
Upycham siebie w szare gacie i sweter,
zacznę zaglądać ściągaczami do kawy, oparzę usta.
W kark wgryzie się strzęp nieczytelnej etykiety i
przestanę pamiętać jak prali: wolno czy chemicznie?
Prawidłowo zaliczę kulkę - naftalinowy amulet na dziury.
Stanę się dyshomo multi banallus. Zwykłym
kłębkiem spokoju w rozdeptanych kapciach,
strzępem czegoś pod stertą starych gazet i książek
na makulaturę. Gotowcem robiącym krok w tunel
świetlanej przyszłości. W końcu doczekam się.
Wystarczy bez marudzenia podążać z duchem czasu,
nie pytać o żarówki, nie dociekać styku czy gwintów,
nie stawać okoniem. Najważniejszy jest teraz sam fakt
docierania światła i zmiana postępująca z pewnością
jak mało potrzebuje bagatelka - tyle co spod rusztu.
Trochę bym pocięła, jakoś tak jak wyżej, mniej - więcej.
Co Ty na to? :) |
dnia 22.10.2007 05:48
Co ja na to--zdolna jesteś Retesko-dobrze wykrojone-i oczywiście... oczy wiście...oczy wiszą mi rzecz jasna na obu tekstach-z pewnością kiedyś go potnę, dlatego pozwolę sobie zatrzymać Twoją propozycję i wykorzystać "dobry skalpel". Troszkę brakuje mi narazie we fragmencie jaki pozostawiłaś tego momentu jej dojrzewania do wydzierania z siebie po kolei paru ważnych dla niej spraw-tego pogodzenia się, przyzwolenia na wydarcie...i tego jak ona to robi, jaki ma stosunek do wyczuwanego oczekiwania wobec niej, a kim nadal pozostaje mimo lat w środku, w sobie...ale jest to jak wiadomo jeszcze kwestia przywiązania się do tekstu jako całości. -:)
Jacom-paradoks...-:) |
dnia 22.10.2007 09:07
Jest ok, nawet rozwiązłość można przełknąć
trzeba przeczytać parę razy więcej niż zwykle
oswoić się:)
pozdrawiam. |
dnia 22.10.2007 11:59
Dziękuję--:) |
dnia 22.10.2007 16:54
Ja sobie znowu wybrałam ostatnią, jest uniwersalna, Marcin potwierdził moje zdanie,że Twoje wiersze dojrzewają po kilkakrotnym czytaniu, Może dlatego, że one są takie wewnętrzne,
trzeba ich szukać w sobie, tą ostatnią zwrotkę znalazłam właśnie w sobie:))
Pozdrawiam |
dnia 22.10.2007 17:44
El-roso z tego co zauważyłam jesteś bardzo pogodną istotą-i wybierasz kwitensecją sprowadzenia do bagatelki,do nic już nie znaczącego dla innych żywota, do przekonania, że takiej istocie nie potrzeba już światła-a zatem czegoś dobrego,jasnego,ciepłego-że jej wystarczy go ta odrobina spod rusztu-hm.dla mnie w tej zwrotce tkwi ogromny bunt, sarkazm, przekąs, że czasem odczuwa się takie parcie otoczenia i człowiek poddaje się, pozwala na sprowadzenie siebie do bagatelki-
bo ruszt może być tym od strawy, ale poprzedza to wszystko zwrotka o kroku w tunel, o podążaniu ...w tym wypadku za światłem, i jest od góry do dołu-a zatem już wszystko jasne-dół...spopielenie-ono odbywa się na ruszcie-ostanie ciepło, ostatnie światło-i tyle go co spod rusztu dla.....doczeka się go niby każdy, ale o ile milej jest pomyśleć, że nie tylko takie jest nam dane, że zanim co powinno się znaleźć też coś dobrego i jasnego wcześniej, mimo wieku, albo inaczej- w każdym okresie życia - aż się prosi zadać pytanie dlaczego wybrałaś tę zwrotkę? co czułaś czytając?-ale jak nie chcesz nie musisz odpowiadać-widać jest coś co bardzo trafiło do Ciebie i to akurat w tych wersach:)
Pozdrawiam :))) |
dnia 22.10.2007 17:51
Oczywiście, że nie opowiem Ci dlaczego ostatnia, słyszę ten sarkazm i właśnie dlatego jest dla mnie tak przemawiająca, już mówiłam , wiersze czytamy naszymi doświadczeniami, inteligencją i wyobraźnią.Stąd takie odczytywanie z wnętrza,raz jeszcze :)) |
dnia 22.10.2007 18:13
:))))) |
|
|
|
|
|
|
Dodaj komentarz |
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
|
|
|
|
|
Pajacyk |
|
|
Logowanie |
|
|
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
|
|
|
|
|
Aktualności |
|
|
Użytkownicy |
|
|
Gości Online: 33
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanych Użytkowników: 6 439
Nieaktywowani Użytkownicy: 0
Najnowszy Użytkownik: chimi
|
|
|
|
|
|