Tutaj wybuduję kort,
powiadomił ją,
ale na tyle głośno,
że słyszeli go wszyscy.
Południowe światło
przedarło się właśnie
przez mgłę, w której,
jak w dolinie,
tonęło miasto.
Samochody z ulicy
wprawiały szyby
w metaliczny dreszcz.
W kominku ogień
płonął przyjaźnie,
zaczerniając systematycznie
ochronne szkło.
Fasada i schody domu,
obserwowane z dołu,
istotnie prezentowały się
imponująco: ta kreska...
i włoski marmur
o niepowtarzalnej fakturze -
kazałem go sprowadzić
prosto z Palermo!
Na podjeździe, obok lipy,
jak zawstydzona dziewczynka
nie odrywająca wzroku
od sznurowadeł,
stała jodła mongolska.
Tutaj wybuduję kort -
chciał, aby to zdanie dotarło.
Oni jednak zapamiętają
nieokreślony gest matki.
Dłonie kreślące nad głową
znak kapitulacji.
Lub zgody.
Dodane przez admin
dnia 01.01.1970 00:00 ˇ
1460 Czytań ·
|