|
Zbiegłem z mego miasta na pustynną nizinę,
Spaloną słońcem prawdy i wiatrem samotną...
Idę, a podeszwy miażdżą czerwoną glinę,
Oczy me zaś wpatrują się w dal bezpowrotną...
Na złotych polach wyoranych w zgrabne skiby,
Potykam się o nagich głazów mądre głowy,
Darmo wyglądając kształtu ludzkiej siedziby
I nie skażonego dźwięku uczciwej mowy.
Zagubiłem się w szarawych ostojach lasu,
Gdzie trakt ginie, a zostają wierne pytania,
Rozrzucone jak pnie drzew wśród wirów czasu,
Drgającego w uszach melodią przemijania.
09.01.2005r
Dodane przez Mantus
dnia 28.04.2017 20:04 ˇ
7 Komentarzy ·
422 Czytań ·
|