|
szczęściarze ci którym parapet wystarcza
albo gzyms pod oknem bez szyb i ościeży
co mają powiedzieć ci którzy się mierzyć
muszą z ostrzem noża w codzienności walkach
to nie pojedynek o honor czy dumę
to bitwa o życie z niewidzialną armią
co nie jest poezją lecz prozą wulgarną
wszystkim czego wcale nie trzeba rozumieć
nie obowiązują tu żadne zasady
nawet szkoda czasu myśleniem się trudzić
dni karmi się tutaj okruchami złudy
nie wchodząc z marzeniem w podstępne układy
tu wiara się kończy wraz z ostatnim kęsem
tu rywalizują paznokcie z nadzieją
nikogo nie dziwi to że powszednieją
nienawiść i wieczne do świata pretensje
...
zasłuchani w niepewność zapatrzeni w siebie
kroją w cienkie plasterki wieczoru okruszki
ciężar głów przykładają do ciepłej poduszki
kilka słów pocałunek i są w siódmym niebie
sen jest dla nich zbawieniem nagrodą za życie
do którego scenariusz sam Pan Bóg napisał
martwią się nie o jutra a tylko o dzisiaj
zdani na łaskę losu co przyjdzie o świcie
może to dobry sposób gdy okna tak szczelne
przekręcony dwukrotnie firmowy klucz w zamku
licho się nie prześliźnie przez ucho igielne
na dodatek jest Biblia i stalowy łańcuch
strach się sprzecza z rozsądkiem a czas sobie płynie
pogodzony że tak jest w co drugiej rodzinie
Dodane przez kaem
dnia 10.03.2017 11:14 ˇ
10 Komentarzy ·
614 Czytań ·
|