|
I Ty Ukochana Żono,
Choć od Brutusa tak inna
I on przyjaciel
Już od Brutusa imieniem tylko różny.
W Rzymie, dokąd prowadzą wszystkie drogi,
Nawet ta, którą ja dotarłem za wami.
W idy marcowe, gdy styczeń za oknem
I nawet nie w środku miesiąca.
Przybyłem, zobaczyłem i się ... gniewem uniosłem.
Więc wpadłem na tę hotelową arenę
Jak gladiator w Colosseum rozjuszony,
Gotów siec, rżnąć i zabijać w szale.
Lecz chociaż jam Nie-Cezar
Upadłem we krwi zranionego uczucia,
Podtrzymując sztylet podstępnie wbity,
Gdy serce w piersi tchu nie dostało.
Zbrukane Twe Boskie Ciało
Na łożu bezwstydnie z szat odarte
W obce ramiona potulnie sprzedane.
Tego już i Styks nie obmyje.
W jednej chwili obrócone w stos ruin
Miasto wzniesione na siedmiu wzgórzach.
Rydwanem rozjechane lata szczęśliwe
Upadek Cesarstwa dopełniając.
Och Kalpurnio, zamiast mnie ostrzec,
Stałaś się spisku osnową!
Nic to, nic to, nic to -
Zapewniasz wzorem małego rycerza.
Lecz te słowa już do trupa
U stóp posągu Pompejusza skierowane.
Dodane przez felek1
dnia 18.02.2017 23:56 ˇ
2 Komentarzy ·
473 Czytań ·
|