|
nawołuję z rury
prosto do dziury
juz nie potrafię
siedzieć w bezruchu
na puchu
nie bez kozery
zbieram litery
siedzę w mym bólu
jak w ulu
nie chcę nie mogę
znam tylko trwogę
krzyczę przejęty
jestem przeklęty
nie moja noga
nie moja ręką
po co ta męka
klęczę i szydzę
bo siebie się wstydzę
wciąż jęczę marudzę
po co się tak trudzę
ni gwiżdżę ni piszczę
ale wciąż świszczę
nie ma już firmamentu
bez mego lamentu
nie ma zdania ni lęku
bez mojego jęku
nie ma modły ni zaklęcia
na duchowe wzdęcia
nie ma rady ni porady
na duchowe wady
nic się nie stanie nic się nie ziści
z mojej nienawiści
nie pytam nie przecze
kto może ten uciecze
po co te wycia i jęki
po co wydłużać męki
bezsenne dni i noce
czemu się tak pocę
po co te płacze i zdrady
tylko dla zasady
po co te szały i zaćmienia
dla uziemienia
już dłużej nie mogę
urwę sobie nogę
na więcej się nie skuszę
bo się uduszę
wszystko zdrowe uszy zęby
a ból niepojęty
nie myślę nie czekam
przed sobą uciekam
ksztuszę się i pluję
zaraz eksploduję
życie przez palce mi ucieka
to nie na nerwy człowieka
potłukę wszystkie talerze
bo w nic już nie wierzę
Dodane przez bipi
dnia 19.01.2017 19:25 ˇ
8 Komentarzy ·
432 Czytań ·
|