|
Wciąż zamglonym wzrokiem,
Patrzę, oczy suche.
Twarz już dawno z łez otarta,
Kwitnie pośród złudzeń.
Pot zasycha na mej skórze,
Lepi się i klei.
Jeśli człowiek to wartości,
Kim jest gdy je zmieli?
Chcąc zacząć poemat,
Marząc o dostatku,
Cierpnę gdy ode mnie wicher wiejąc,
Odbija się flanką.
Zastygnięte, puste oczy,
Obraz się rozmywa,
W głowie jakieś poruszenie,
Jednak prędko znika...
Chwile pełne tej pełności,
Choć te chwile krótkie,
Są czymś innym, nieobecnym,
Dotąd w żadnym ślubie.
Szkoda czasu opisywać,
Zresztą brak potrzeby,
Nazwać coś co śmiech przynosi,
W mroku co się mieni.
Bez żadnej potrzeby,
Bez żadnej ni prośby,
Tak mi jasno, równikowo,
Właśnie wstaje słońce.
Dodane przez Hoxley
dnia 03.06.2016 14:22 ˇ
3 Komentarzy ·
325 Czytań ·
|