|
Pokusa nie zna już granic żadnych;
Rozmyte gdzieś znikły w oddali.
Głuchym na szept moralności marnych.
Pragnę swe ciało do szczętu spalić.
Takoż skąpany w prostej potrzebie,
Ciało bezwładnie puszczam przed siebie.
Rwę się na to, na com nigdy nie zasłużył:
Beżowy przesmyk w cieple płatków róży.
Nie winienem nierządu pięknem zwać,
Ni też grzeszyć tak bezczelnie...
Panie! ten kwiat sam chce się rwać!
Dłonie mi ciernie kłują pazerne.
Pokusa nie znając granic żadnych
Parzy ogniem blizny i rany.
Dumny, spod sterty prochów czarnych,
Piórem kartce począłem się chwalić.
Dodane przez Szumega
dnia 02.02.2016 12:11 ˇ
12 Komentarzy ·
406 Czytań ·
|