|
I
Powiedział stary raz McDermott
Przy całym klanie McDermottów,
Że kto jest zuchem, nie ofermą,
Temu jest córkę oddać gotów.
Lecz kto ofermą jest? Kto zuchem?
Jak to rozpoznać bez problemów?
Szkoda by było dać dziewuchę
Za żonę temu, a nie temu!
Jakie śmiałkowi dać zadanie,
Jakiej by go tak poddać próbie,
By móc rzec potem: "Ukochani!
To zięć mój przyszły! Tego lubię!"
Lwa zabić? W Szkocji? Eee, przesada,
Tu miśka spotkać rzecz nieprosta!
Nawet już Anglik nie napada,
A tylko błaga, by mógł zostać!
Jakiż egzamin być to może?
Mozolnie klan się cały głowi,
Wtem myśl: wszak potwór jest w jeziorze -
Niech go pochwyci i wyłowi!
II
Gdy już się wszystkim wydawało,
Że każdy wokół jest ofermą,
Zgłosił się nagle jeden śmiałek,
Był to młodzieniec, też McDermott.
Wypłynął rankiem na jezioro
W jednej z tych, co tam były, łodzi
(Łódź wziął dość ciężką i dość sporą,
Lecz w końcu co to komu szkodzi?)
A w swym podwodnym właśnie świecie
Potwór otwierał jedno oko,
Z jawą się droczył niby dziecię,
Aż ujrzał jasność hen wysoko,
Zatem porzucił swoje leże,
Ruszył jak wznoszą się anieli
I łbem śmiertelnie w łódź uderzył
I dramaturgię diabli wzięli...
III
Takiego, jakie było, święta,
Takiego ślubu, jak tej pary,
Nikt w okolicy nie pamiętał,
Choć było kilku ludzi starych.
Pan młody uszył sobie wdzianko
Ze skóry, co ją ściągnął z gada,
Przed ołtarz śmiało szedł z wybranką,
Ksiądz błogosławił, deszcz nie padał.
Panna pęczniała jak jagoda,
Jej też płonęły szczęściem lica,
Bo była brzydka, też niemłoda
I - między nami - nie dziewica.
Dodane przez Maciek Froński
dnia 05.11.2012 10:00 ˇ
10 Komentarzy ·
439 Czytań ·
|