dnia 16.05.2012 12:23
zrujnowany dom - zrujnowane życie. Znikąd ochrony, bo i ściany, i dach - jak sito. Tylko te drzwi, których nie da się zamknąć - jakby oddzielały dwa światy peelki, dwie rzeczywistości, ale to oddzielenie pozorne, bo jednak niczego tak na prawdę nie jesteśmy w stanie zupełnie odsunąc, zapomnieć...Smutno i refleksyjnie, IRGO. Poczytałam, zamyśliłam się. Pozdrawiam z uśmiechem, Ewa |
dnia 16.05.2012 12:29
nostalgia,pozdrawiam serdecznie |
dnia 16.05.2012 13:22
Pierwsza zwrotka to parada ogranych rekwizytów w niniejszym temacie. W drugiej, niestety, nie jest lepiej. pointa próbuje ratować wiersz, ale - obawiam się - że jej się to nie udało.
Pozdrawiam - Tomek |
dnia 16.05.2012 17:01
A gdzie mieszkańcy? W piwnicy?
Pozdrawiam |
dnia 17.05.2012 10:42
A chciałoby się choćby te drzwi, namiastkę domu, bezpieczeństwa. Z pozdrowieniami :) |
dnia 17.05.2012 12:31
Wygięte zawiasy są anty poetyckie.
Pozdrawiam:) |
dnia 17.05.2012 16:41
to byłby bardzo dobry fragment jakiejś prozy
pisarze szukają takich smaków
w kontekście całego tekstu
puenta jak dla mnie całkiem świetna
ale taka puenta zasługuje na coś lepszego
niż np. księżyc
nawet jego światło
nie przynosi ciepła (a kiedykolwiek przynosiło?:-))
trzeba ratować udaną puentę
pozdrawiam |
dnia 18.05.2012 05:46
A może tak ?
żar już dawno wyciekł
kominek odpycha czernią
odpada tynk
przez spękania
wdziera się żal
wpycha do gardła resztki westchnień
nad szparą w suficie stoi księżyc
jest lodowato obojętny
ocalały jedynie drzwi
wiszą na wygiętych zawiasach
nie sposób ich zatrzasnąć |
dnia 18.05.2012 08:00
W prostocie siła. brawo.
żar już dawno wyciekł
kominek odpycha czernią
odpada tynk
przez spękania
wdziera się żal
wpycha do gardła coś na kształt westchnień
nad szparą w suficie lodowato
obojętny księżyc
ocalały jedynie
na wygiętych zawiasach
drzwi
nie sposób ich zatrzasnąć
--
tak sobie czytam, chociaż nie wiem czy przerzutnie są koniczne w tym przekazie.
niestety wyszłam z wprawy.
serdecznie. |
dnia 18.05.2012 08:49
cóż,
nie mój dom, nie mój kominek
i światło też obce, chociaz pewnie
ten sam księzyc
nie mnie rządzić
cóz
pozdrawiam |
dnia 18.05.2012 09:11
No, no... Sugestywny obraz. A w tle samotność i chwilowa zapewne niemożność wydobycia się z sytuacji, jaka budzi samotność, niespełnienie. Wszystko to jest mi aż za dobrze znane, więc czuję intuicyjnie. Uściski, A |
dnia 18.05.2012 09:20
wiesz, jeszcze się zastanawiałam nad pierwszym dwuwersem; a może tak:
żar już dawno opadł /tudzież: osiadł?/
czernią
odpada tynk
przez spękania
/.../
pamietam, że nie lubisz mieszania w Twoich wierszach /szczególnie nieudolnego ;p/, więc już poszłam sobie :)
Sama wiesz najlepiej
jak dopracować. |
dnia 18.05.2012 10:53
OK.
Tylko jak TERAZ ów "żar" ma powrócić.
OKNEM?
Pozdrawiam.:)
PS.
na razie zimno za oknem (u mnie przymrozki) |
dnia 18.05.2012 11:14
Witaj IRGO. Wiersz bardzo dobry w swoim przekazie - przygnębił.
A nie da się naprawić tych drzwi, próbować wzniecić ogień? Dziś można palić drzewem. Jak człowiek żyje - wszystko można. I napisać taki wiersz - też. Poruszył mnie, zatrzymał.
Pozdrawiam rozmyślając:) |
dnia 19.05.2012 12:30
Uśmiechnęłaś się do czytelników w drugiej wersji Irgo:) Nie puszczaj więcej oczka do..., bo i księżyc się uśmiechnął. Dobry wiersz. Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 20.05.2012 08:15
Bardzo ładny i realistyczny opis "naszego świata" zamkniętego w czterech jego ścianach. :):)
Pozdrawiam słonecznie Jacek :) |
dnia 20.05.2012 19:49
Ewo, Trzy- Kolory, Tomaszu, dziękuję za wizytę. Pozdrawiam. |
dnia 20.05.2012 19:50
Łukaszu, maciejowy, Edyto,, dziękuję za poczytanie. Pozdrawiam. |
dnia 20.05.2012 19:52
rabi, JagodO, sterany,, dziękuję za komentarze. Pozdrawiam |
dnia 20.05.2012 19:57
Magrygale, januszku, Blondynko,, dziękuję za słowa pod wierszem. Pozdrawiam |
dnia 20.05.2012 19:59
Janeczko, Jacku s.,, dziękuję Wam i pozdrawiam. |