Powiek półotwieranie. Więc jednak bliźnią się
sprawy. Więc jednak goimy się. Można wrócić
tam, gdzie byliśmy wcześniej, przed śmiercią
wielokrotną. Światło już czeka, gotowe
uwieść mnie w drogę powrotną, ku światu,
w całe to wszystko.
Półotwieranie powiek. Na półce stoi drewniany
konik, nie ma ogona. Podobno były tu siostry:
płomyk dotyku, przez chwilę. Po deszczach
rośnie śpiew ptaków. Można wrócić. I można
zostać. Jedni i drudzy siedzą mi w głowie
i szepczą. Wyrzucona w powietrze moneta
spada powoli, promień dotyka jej brzegu.
Dodane przez Ela Burska
dnia 22.10.2010 16:36 ˇ
8 Komentarzy ·
931 Czytań ·
|