od samego rana we mnie
coś innego niż naprawdę jest
przecież ta postać wyrzeźbiona z powietrza
nie jest wcale tą, którą pamiętam
odeszła tydzień temu
przeszła przez myśli, narodziła łzy
obiła się o wydarzenia, potargała pamięć
ta szeroko uśmiechnięta, otwarta na ludzi
teraz wisi w błękicie, wysuwa się z wiatru
patrzy na mnie ciepło - daje jakieś znaki
tak trudno je rozszyfrować
jeszcze trudniej pomalować kolorami
moja siostra Marysia
powraca i odsuwa się
krzyczę, że to nieprawda
przemykam spojrzeniem między niebem a ziemią
puste godziny wypełniam wspomnieniami
to wszystko nie jest wcale gładkie
to wszystko ma bardzo ostre krawędzie
wygrzebuję to, czego wcześniej nie zauważałam
wiele rzeczy ukrytych - wiele słów niedopowiedzianych
wspólni rodzice, wspólny sosnowy stół
gdzie to wszystko zaginęło?
w umyśle coś się pomieszało
chcąc nie chcąc - jestem z nią dzień i noc
nie potrafię dla siebie znaleźć słów pocieszenia
odczuwam ogromny żal
byłam z nią w szpitalu cztery dni
myłam, czesałam, pocieszałam
cierpiała jak mało kto
moją siostrę Marysię ogarnął wieczny sen
niebyt - w nim tkwi klucz
Dodane przez Irena Plucińska
dnia 10.04.2021 04:22 ˇ
2 Komentarzy ·
231 Czytań ·
|