Wybuchy pąków, deszcz nacina
błękit zalewający wręgi kamienic.
Ale zaraz słoneczna rosa na dachach
i szybach! Przerzutnie światła
plenią się na bluzach malarzy
na przemian z głuchym akordem cienia.
Ulica nie ma ram - latarnio, ustaw
ją na baczność, zanim malarze obwiodą
podwórko granatowym pasem!
Gdyby jeszcze samochody zgodziły się
nie seplenić przez chwilę za oknem,
byłoby łatwiej - na amen utkwiliśmy
w zagonach zdań. Mój wehikuł
odbija szesnasta trzydzieści.
Dodane przez admin
dnia 01.01.1970 00:00 ˇ
848 Czytań ·
|