|
i jak co roku ten sam zielony obrus
z ręcznie haftowanym świerkiem
goszczący dziedziczone srebra
i stuletnią porcelanę dwanaście potraw
na tajemnicach zielonej historii
z nerwami postrzępioną mereżką
tu rozdarcie z września misternie
pocerowany ślad po ruskim bagnecie
przy krawędzi gdzie puste krzesło
ślepe oko z rdzawą futryną wypalone
gestapowskim cygarem a tuż obok
milcząca krew uporu dziadka
pośrodku jeszcze ogonem karpia zakryte
stearynowe zapomnienia świec
liczące pochylone czoła wieczerników
nie wyobrażam sobie wigilii u babci
bez zawsze tylko w strumieniu pranego
zielonego obrusa z pamięcią absolutną
Dodane przez kaem
dnia 20.12.2015 07:15 ˇ
9 Komentarzy ·
533 Czytań ·
|