Kiedy kobieta płonie na chwilę przed spazmem,
bezbronna niczym okręt tuż przed zatonięciem,
gdy biodrami jak kulą rozpalonej plazmy
bramy niebios otwiera ostatniemu pchnięciu;
ta ostatnia sekunda przepływa jak wieki,
czas zanika, a wokół tężeje powietrze.
Czuję ją... jestem teraz pierwszym nadczłowiekiem
i ostatnim tyknięciem w starym chronometrze.
W moim ciele wibruje tysiące sztyletów,
które ona w miliardy miliardów powiela.
Jest harmonia kosmosu w ekstazie kobiety.
Jest energia finału Bolera Ravela.
Dodane przez PaNZeT
dnia 03.11.2015 23:02 ˇ
10 Komentarzy ·
599 Czytań ·
|