|
Właściwie nie istniejesz zredukowany
do zbitki liter.
Być może przypadkowych.
Mimo to mam nadzieję - w twoim piekle
przytulnie, bo u mnie wszystko poukładane.
Na nieodpowiednich miejscach.
Chyba widzę zbyt dużo odcieni czarnego,
to mogłaby być twoja wina,
gdybyś kiedykolwiek otworzył usta.
Niektórzy mówią, że mam szczęście
w kwestii rozczarowań. Jednak szukam
nigdy niewywołabnego zdjęcia.
Na którym szepczę tato do rozmazanej sylwetki.
Dodane przez Wierszopis
dnia 23.10.2015 19:05 ˇ
12 Komentarzy ·
534 Czytań ·
|