dnia 17.06.2015 08:16
Przypadek z życia wzięty, a najbardziej groźne jest samo życie. |
dnia 17.06.2015 08:56
Ciekawe AD co też takiego widziałeś pozytywnego w latach dziewięćdziesiątych, ja prócz rozgrabiania majątku narodowego nie widziałem nic. Dlatego nie napiszę gdzie mam protagonistów sztuki filmowej owego okresu. Irytują mnie wersy długie na 20 zgłosek. Żaden system wersyfikacyjny tego nie dopuszcza max. 17 zgłosek. Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 17.06.2015 09:06
Pani Kazimiero - dziękuję za ślad, faktycznie samo życie czasami wydaje się groźbe
zdzislawis - w latach dziewięćdziesiątych byłem dwudziestolatkiem, to już wystarcza, a poza tym: nie potrafię patrzeć na świat przez pryzmat polityki, to dla mnie kolejne wcielenie socrealizmu i czynów społecznych, dlatego tamte czasy to przede wszystkim celebracja życia, a przez nią docenienie sztuki. Niestety wygrali tacy jak Ty upolitycznieni i sztuka dziś to jakieś agitki i nic więcej.
wersy nie są zgłoskowe, tylko zestrojowe, w rosnącą ilością zestrojów wyraża się kompozycja, może warto to zauważyć? ale gdzież tam, toż to przecież politycznie bez znaczenia |
dnia 17.06.2015 09:07
"...Kiedy jest smutny, staje się zabobonny..."
A poza tym, "moim jest życie moje" :)
Pozdrawiam, zalesianin1 |
dnia 17.06.2015 09:14
zalesianin1 - kłaniam się dzięki za wizytę |
dnia 17.06.2015 09:26
"Nie ma piwa w niebie". A zmyślone zmyślnie opowieści fascynujące bywają.
Tak uważam.
Pozdrawiam, serdecznie jak zawsze. |
dnia 17.06.2015 09:34
Panie Krzysztofie, prawda to, czy nie, ważne, że dobrze opowiedziane - te słowa Conrada są mottem lat dziewięćdziesiątych - także Pańskiej młodości... i wszystko jasne ;) |
dnia 17.06.2015 09:44
przeczytałem ale trochę inaczej pomiętam tamte lata
przez co tym bardziej ciekawe jest dla mnie spojrzenie Autora |
dnia 17.06.2015 10:11
dobry pomysł i doskonałe wykonanie. spod filmowej lupy trafne konkluzje przez pryzmat lat 90-tych. treściwe i w świeżej formie. pozdrawiam. |
dnia 17.06.2015 11:01
wsfilipie - dziękuję, może o swoim spojrzeniu napiszesz?
pani Kasiu - dziękuję za sporą garść pochwał, czerwienię się i cieszę |
dnia 17.06.2015 12:00
No jasne, że jasne :-) Faaajnie bywało! |
dnia 17.06.2015 13:11
Jestem nieco pogubiony, może przez Boga, który w wierszu wystąpił nie jeden raz. Politycy przypominają sobie o poetach, kiedy im słupki siadają, jednak masz rację, chodzi im głównie o teksty reklamowe. Pozdrawiam, |
dnia 17.06.2015 13:33
dream-s, dwa razy - podobnie jak chlanie i opowiadanie, cóż takie to były czasy, jak pisze pan K. faaaajne |
dnia 17.06.2015 14:08
Ech, te uzależnienia... I pijak może być święty, a trzynastka szczęśliwa. Mało pamiętam z lat dziewięćdziesiątych, ale to inna opowieść. Pozdrawiam. |
dnia 17.06.2015 15:45
najciekawsza jest zawsze owa inna opowieść, dzięki za wizytę |
dnia 17.06.2015 15:54
czasem pies bywa lepszym przewodnikiem dla niewidomego, niż człowiek dla ślepego psa. Bo człek często nie może być przewodnikiem dla samego siebie. Jak w miarę dobrze - to brawura, jak gorzej - "magiczne myślenie"; i wszystkiemu winna "trzynastka", gdyby nie ona, to ho, ho, albo i ho, ho, ho...Tak mi się pomyślało przy lekturze. Pozdrawiam serdecznie, Ewa |
dnia 17.06.2015 16:49
dziękuję za trochę inne odczytanie. inne? tak, bo z uwzględnieniem tytułu |
dnia 17.06.2015 18:13
Eee, tam ;) Bardzo mi przykro :( Tym razem - [minus] ale bez zera :( |
dnia 17.06.2015 18:16
Joseph Roth napisał "Legendę o świętym pijaku". Prozą... To tak na marginesie.
Z konwencjonalnymi wyrazami poważania. Nad szacunkiem jakoś się nie zastanowiłam ;)
Niezbyt czytata, bardziej pisata abirecka :P |
dnia 17.06.2015 18:47
nie zawsze musi podpasować, a co do szacunku: to jest wyzwanie, żywić takowy, większość nie daje rady, nie tylko prozaicznych pijaków |
dnia 17.06.2015 20:00
Kiedy mi smutno piszę wiersze,albo czytam takie jak Twój, a piwo rozwesela serca bogów i ludzi,czy jakoś tak...Pozdrawiam.😊 serdecznie.😊. |
dnia 17.06.2015 20:18
Bardzo dziękuję, Alfredzie, jakkolwiek to nie zabrzmi sentymentalnie, tylko dla takich reakcji jak Twoja warto pisać |
dnia 17.06.2015 20:48
Być na zmianę albo przewodnikiem ślepego psa albo ślepym psem przewodnika w zależności od tego, czy alkohol wzbudził nonszalancką postawę wobec śmierci, czy też smutek sprawił, że wszystko stało się groźne, to niebezpieczna boska huśtawka, oferująca na zmianę albo zbawienie, albo karę. Jeśli pomoże, to przyda się odczyniające zaklęcie. |
dnia 18.06.2015 05:20
Pani Ireno, bardzo dziękuję za komentarz. Ten tekst to lata dziewięćdziesiąte w pigułce, ułożony na innym tekście {czyli moim ;)}, ale tak, że wywraca go do góry nogami. |
dnia 18.06.2015 06:56
Ciekawe spojrzenie...wprawdzie z moim we wspomnianym czasie już się rozmija...inne prozaiczne priorytety, pozdrawiam:) |
dnia 18.06.2015 11:32
wiersz oryginalny i przy tym udany. bardzo mi się spodobał. |
dnia 18.06.2015 11:32
mgnienie - dziękuję za wizytę, różnica wspomnień to temat na książkę |
dnia 18.06.2015 11:33
veles - bardzo dziękuję za pochlebną opinię |
dnia 18.06.2015 19:16
w latach dziewięćdziesiątych byłem członkiem takiej i owakiej rady w przemyśle maszynowym. najlepsze decyzje zapadały trzynastego, a posiedzenia regulaminowe zawsze odbywały się w piątek. na początku XXI w. przyszedł jakiś przesądny prezes, tych dni unikał jak należy. ale niestety wszystko pizdło w try miga. |
dnia 18.06.2015 22:36
Podobno tacy ludzie są. Tylko co oni mnie obchodzą? |
dnia 19.06.2015 04:50
Panie Juliusz, cieszą mnie każde dobre wspomnienia z tamtych lat, być może przesądni staliśmy się faktycznie w XXI wieku?
Panie Jędrzej, być może ma Pan rację, dość każdy z nas ma kłopotów z sobą, żeby się jeszcze innymi interesować? |
dnia 19.06.2015 20:27
Mam wątpliwości, czy akurat inni z tego wiersza są warci uwagi? Oczywiście to tylko moje prywatne odczucie. Jak uczy życie, zawsze po czasie przekonujemy się, że nie mieliśmy racji. |