|
(Nie)zwykli szaleńcy z hiperaktywnością szarych komórek
i nadwrażliwością mięśnia sercowego (nie)zwykle
znajdują "schronienie" w powszechnie wzgardzonym przytułku poezji.
Odrzuceni bezdusznie przez owczą społeczność
o hierarchii wilczego stada, w pasterza swego jedynego
wiernie zapatrzoną do czasu, aż
egzekucję wykona na nim bezlitośnie (krtań rozrywając łagodnie
kłami liberalnej nienawiści wedle poszanowania prawa kodeksu karnego).
Po wszystkim, demokratyczną jednością wybierze
kolejną ofiarę publicznego mordu, lecz zazwyczaj ta najbardziej pazerna
i bezwzględna jednostka wyrywa się przed szereg sama,
mniej lub bardziej świadoma przyszłego, tragicznego końca
swojej krótkiej, pasterskiej kadencji.
Wilcza demokracja owiec pozbywa się najchętniej brutalnie
współbraci koloru czarnego, gdyż na jednolitym tle białej wełny
odznaczają się oni nazbyt wyraźnie.
Nazbyt mocno zmuszają do myślenia Tych
nieprzystosowanych, nadwrażliwych, ciekawych, pragnących samostanowić
nonkonformistów.
Nazbyt mocno zmuszają do refleksji Ci
nieobliczalni, kłótliwi, nieokiełznani, nieuleczalnie chorzy
awanturnicy.
Osądzeni i skazani na wieczną banicję, walczą zajadle o
każdy surowy ochłap prawdy w zapyziałych alejkach rzeczywistości
wewnętrznej i zewnętrznej; ze światem, z demonami
(rozrywani bezlitośnie kawałek po kawałku).
Błądzą samotnie wszędzie tam gdzie inni boją się wejść,
bo za zimno, zbyt strasznie, zbyt ciasno, zbyt mrocznie;
tam gdzie biały kolor społecznej zbieżności
zawraca z obawy przed pulsującą czernią indywidualizmu.
Dodane przez Zatoichi
dnia 25.05.2015 20:25 ˇ
4 Komentarzy ·
340 Czytań ·
|