|
Jeśli o cuda chodzi i moje ich postrzeganie,
to mam do nich, że tak powiem - ograniczone zaufanie.
I mimo powszechnej w nie wiary, a i dowodów rozlicznych,
mój stosunek do nich jest wyraźnie sceptyczny.
Ale nawet ja twardy sceptyk, jak bym nie patrzył na nie,
zrobiłem jednak mały wyjątek... chodzi o ten w Kanie.
Co w nim mnie akurat ujęło - wśród innych - jakże ważnych, tak licznych,
to chyba, że był pierwszy, duszy mojej tak bliski i tak dramatyczny.
I to, że w historycznym przekazie jest optymizmu niemało,
zaczęło się przecież nowe życie, ani słowa o hańbie, no i się wino udało.
A i to, że na dydaktyczny wątek, także można natrafić,
bo cóż się okazało, że no proszę... nie tylko Polak potrafi!
Czyżbym więc dał się uwieść i zdarzyło mi się Panu Bogu świeczkę zapalić.
Czyżbym zaczął - na winie wprawdzie, ale zawsze - budować fundament wiary.
Co z moim sceptycyzmem - czy to jego zmiękczenia początek?
Nie, skądże znowu, przecież każda reguła musi mieć swój wyjątek!
Dodane przez MAT---
dnia 12.05.2015 04:05 ˇ
7 Komentarzy ·
292 Czytań ·
|