|
Jakiś czas temu
kazali po bruku iść,
z chorągiewką niewiadomą.
Łysy okularnik w telewizji się pluł-
była przyczepa, orkiestra strażacka,
knajpa bez kategorii z czerwoną kaszanką.
Matka szukała córki, syna, męża, tudzież kumpli,
padał śnieg na skrzydła motyla i marynarki baranów
zadowolonych-im było wszystko jedno, szli jak na rzeź, równo.
W nysce lądowały szturmówki, później ciała wiotkie, na koniec zrobił się cholerny upał.
Dodane przez Edyta Sorensen
dnia 11.04.2015 22:08 ˇ
10 Komentarzy ·
705 Czytań ·
|