|
Przywitać mam się z losem
lecz ręce wciąż zajęte
usta deszczem zroszę
i myśli schłodzę niepojęte.
Kim jestem w tej przestrzeni
pełnej wilków i owiec
z otaczających ciało cieni
usypię sobie kopiec.
Dziwnie się zbiegają
dwie różne perspektywy
ze sobą dywagują
nic się nie dzieje bez przyczyny.
Plączą się iskierki
w ognisku przeznaczenia
przypięte jak pinezki
do synów zatracenia.
Oczy wciąż milczące
i podgorączkowy stan
owija mnie swym pnączem
w drodze do Kanaan.
Dodane przez Artur Bielawa
dnia 20.02.2015 08:00 ˇ
9 Komentarzy ·
296 Czytań ·
|