dnia 02.02.2015 09:38
"Po zachodzie" - dobry wiersz. Prócz tego, że piękny i wzruszając, czyli ma te wszystkie niemierzalne cechy, to jeszcze: uczy jak wersyfikować i ile w wersyfikowaniu jest poezji. |
dnia 02.02.2015 09:53
-;)))))
... noc polonezzem zaczarowaną jak śpiewają nas bracia białorusini w polonezie ogińskiego
pozdrawiam
-:))) |
dnia 02.02.2015 10:32
Przysiadłem jak wędrowny gołąb,tyle tu smacznych okruchów i jeszcze te skrzydła...Pozdrawiam.😊 serdecznie.😊. |
dnia 02.02.2015 11:07
:)))) cudnie się zrobiło, po lekturze tego wiersza. Moje oczy dostrzegły więcej odcieni szarości, aż po perłowy...
Pozdrawiam, A |
dnia 02.02.2015 11:08
Wpis u mnie. |
dnia 02.02.2015 11:31
Oj wiele wspaniałości dla mnie, trzy w jednym.
Perłowo, bo sama Janis Joplin się kłania.
Przestrzeń, bo znajomy poeta również się kłania.
No i szarość, w której widzę piękne oczy Poetki.
Oczywiście, ja interpretuję sobie wiersz po swojemu.
Super Nel, potrafisz czule uderzyć w rockową strunę:) |
dnia 02.02.2015 11:50
tak
czułe zadumanie i ulubiona kolorystyka |
dnia 02.02.2015 12:08
...po prostu prawdziwa poezja...
trę czułem po ziemi w głębokim ukłonie ... |
dnia 02.02.2015 12:20
Na czystej bieli kolory kładą się przejrzyście. Przesycone nieskończonością odcieni odbijają nieodbijalne. Rozszczepiają nierozszczepialne.
Są :) |
dnia 02.02.2015 12:32
No i - co wydawałoby się niemożliwym - dwa pierwsze wiersze na PP - znakomite (w chwili gdy wszedłem tu pierwszym był przekład p. M Frońskiego) |
dnia 02.02.2015 12:58
Jeszcze spłonę ;) Niczym jakie łuczywko ;) Z zażenowania ;)
"Prawdziwa poezja"? Nie, wyłącznie pospolita ponadzmysłowa spostrzegawczość, "pani [przedtem dziecka] specjalnej troski".
Miło bowiem poczytać o wersyfikacji [ukłon w stronę adaszewskiego Pana] do której wszak ani myślę się dostosowywać, bo taka ze mnie rogata i kresowa natura "wolnej pani [po niemiecku Freiherrin] z Dzikich Pól" ;-))))
Skromną wierszopiską jestem, żadną poetką, jakiej mianem obdarzyło mnie niegdyś przygłupiaste szkolne koleżeństwo, które:
- o ile udało mi się dorwać takiego czy innego delikwentna, to wówczas leciało pierze,
niemniej:
- gdy owo koleżeństwo się darło ze szkolnych okien, to co wówczas należało z takimi skurczybykami uczynić?
Określenie abireckiej mianem po(ł)etki, teraz i na przyszłość najsurowiej wzbronione! ;-)))) |
dnia 02.02.2015 13:58
w takim pejzażu hiacynty mogłyby kwiknąć cały rok; kwiatek do kwiatka, dzień do dnia, od rana do zmierzchu, skrzydło w skrzydło. Pozdrawiam autorkę, :) |
dnia 02.02.2015 15:02
Kwiknąć? Robercie! Ubawiłeś mnie na 200% Te hiacynty "kwiczą" rzeczywiście ;-) Zapachem ;))) I do bólu głowy, i do siennego kataru :-)))
Odzrawiam też serdecznie :-)))) |
dnia 02.02.2015 15:30
jak widzisz, czasem się uda mi zrobić fajną literówkę, :))))) |
dnia 02.02.2015 15:59
:-D :-D :-D :-D :-D |
dnia 02.02.2015 16:43
Bardzo pięknie:)))) |
dnia 02.02.2015 16:59
Z przyjemnością przeczytałem. Pozdrawiam. |
dnia 02.02.2015 17:14
z wszystkich godzin najbardziej lubię szare godziny, a Ty je opowiedziałaś bardzo, bardzo. Szczególnie w moim goście pierwszy czterowers drugiej części...Moc najlepszego do Ciebie, Nelu, Ewa |
dnia 02.02.2015 20:03
...po prostu pospolita ponadzmysłowa spostrzegawczość ...
trę czołem po ziemi w głębokim ukłonie ...
"...najsurowiej wzbronione!" ... dobrze, że nie zabronione,
pozdrawiam |
dnia 05.02.2015 12:01
Te hiacynty i ta biel w kolorach srebra - powaliły mnie na łopatki. To jest POEZJA. Chyląc czoło pozdrawiam Autorkę-:) |
dnia 05.02.2015 15:13
Oj, blondynko8, li tylko przypadek typu: "Trafiło się ślepej kurze ziarno" ;-)))) |
dnia 05.02.2015 18:35
Zamyśliła mnie kolorystyka. Ładnie, wyostrza wyobraźnię. Pozdrawiam. |
dnia 06.02.2015 08:58
Bóg Ci zapłać, Anastazjo,, dobra, przez życie poobijana Kobiecinko :-) |