 |
dnia 08.12.2014 11:12
cóż po słowie
kiedy ślad kropli
w kielichu |
dnia 08.12.2014 11:21
Jędrzeju, nie "...ślad kropli / w kielichu", ale Krew. Najautentyczniejsza, po Przeistoczeniu, Krew.
Jeżeli lir zechce Ci wyjaśnić, sprawa lira. Moją bowiem jest Tajemnica mojej wiary, gdzie - wraz ze mnie podobnymi - głoszę Śmierć Pana Jezusa, Jego wyznaję Zmartwychwstanie, Jego oczekuję przyjścia. W chwale!"
Gdyż taka jest moja wiara, której się nie wstydzę, której nikomu nie narzucam, którą się chlubię, za którą - w razie czego - jestem gotowa oddać życie.
"lir pisze wiersz :)". Wystarczy, iż napisze go wyłącznie dla mnie. To też będzie "coś" :)))) |
dnia 08.12.2014 11:36
-:)))
jeśli mnie moje zmysły nie mylą to mamy tu do czynienia z transsubstancjacją
lekkie- ciężkie ważące w zależności od punktu widzenia
pararela
pozdrawiam -:)))) |
dnia 08.12.2014 12:03
Pamiętaj Nelu, że słowo zabija i to jakże często. Pozdrawiam. |
dnia 08.12.2014 12:32
Zdzisiu,: "Na początku było Słowo / a słowo było u Boga / i Bogiem było Słowo. / Ono było na początku u Boga..." [z Prologu Ewangelii wg św. Jana].
Słowo dobre nie zabije nigdy; słowo demona sprowadziło na świat śmierć. Cielesną. Dzisiaj właśnie czytałam: publicznie, na Mszy św. o godz.08:30, tę Protoewangelię z Księgi Rodzaju :)
Słowo wypowiedziane przez lira, gdy zawsze On - lir - pochyla się nad kielichem, wierzącym niezmiennie w moc Bożego Słowa - przyniesie Życie.
Gdyż takie jest Mysterium fidei oraz taka jest dla wielu - mistyczna poezja :)
Autorstwa lira :))) |
dnia 08.12.2014 15:10
Nie ma takiego słowa, które ważyłoby tyle, ile krew w kielichu. Bo gdyby było, zbędne byłoby Wcielenie, starczyłoby je wypowiedzieć. Takie błędy w Adwent? W dodatku publicznie - ktoś jeszcze jakiś stosik usypie...
Dzisiaj polemizuje merytorycznie... O wierszu ani słowa, bo żadne nie waży tyle co ten wiersz :) |
dnia 08.12.2014 16:15
adaszewski poczytaj sobie Czytelniku m. in. o cudzie eucharystycznym w Lanciano, a zwłaszcza o gramaturze kropel zaschniętej Krwi ;-)
Nazywaną wierszem myśl umyślnie postarałam się zminimalizować, aby...
A teraz jedna z ostatnich zwrotek staropolskiej kolędy "Wśród nocnej ciszy":
[...]
I my czekamy na Ciebie, Pana,
a skoro przyjdziesz na głos kapłana
padniemy na twarz przed Tobą,
wierząc, żeś jest pod osłoną
chleba i wina..."
Niejeden jeszcze lir napisze wiersz, w którym zamieści skupiony w kropce utrwalonego przez siebie słowa swój cały Wszechświat. On bowiem i wszyscy doń podobni mają ten "Dar i tajemnicę", aby (ro)związywać to, co jest i na ziemi, i w niebie... :) |
dnia 08.12.2014 16:50
,, Słowo wypowiedziane we właściwym czasie , jest jak złote jabłka w srebrnych ornamentach,, ks.Przypowieści 25,11.
,,Mamy bowiem częściowe poznanie,,...1 Koryntian, 13,9.
,,...największa z nich jest miłość .1Kor. 13 rozdział, warto cały przeczytać.
Wielka wiara jest przywilejem, pomaga wytrwać. Może kiedyś i ja nabiorę odwagi, by tak
mówić o swojej wierze.Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 08.12.2014 17:11
Gdyż taka jest moja wiara, której się nie wstydzę, której nikomu nie narzucam, którą się chlubię, za którą - w razie czego - jestem gotowa oddać życie.
No właśnie to klasyczne poszukiwanie cierpienia. Czy chrześcijaństwo przetrwałoby bez wrogów? Gdyby ludzkość uświadomiła sobie, że hedonizm jest pierwszą powinnością, a nie posiłkowaniu się na starych księgach i cytatach już nie z tego świata? |
dnia 08.12.2014 17:16
Nie umniejszam znaczenia słowa. Wskazuję jedynie na to, że stało się ciałem (czy jak to jest w bezpośrednim przekładzie: mięsem), bo bez tego aktu samo słowo nie dałoby rady. Przypomnę zasadę: co nie wcielone, to nie zbawione. Nie wcielone, a nie niewypowiedziane.
Wskutek Wcielenia, wino staje się krwią na głos kapłana. To nie moc słowa to czyni... Stad cuda eucharystyczne, zresztą także w Polsce.
Dla nas piszących i czytających to może nie jest dobra nowina, ale taka ona już jest... |
dnia 08.12.2014 18:09
Jędrzeju K., to nie jest poszukiwanie cierpienia, ale wierność zasadom. Nikt od Dekalogu i przykazania miłości Boga i bliźniego [hebrajskie: Szema Izrael...]mądrzejszego już nie wymyślił.
Hedonizm szybko się znudzi i zemdli, gorczyczne ziarenko cierpienia [zob. "Dziady kowieńskie": scena, gdzie guślarz wręcza błąkającym się duszyczkom dzieci właśnie po owym ziarenku] jest właśnie tą przyprawą spełnionego życia równie dlań niezbędną jak sól do chleba :)))
adaszewski: istnieje subtelne rozgraniczenie pomiędzy ciałem [człowieka], mięsem [zwierzęcia], trupem / zwłokami ludzi a "zoologicznym" padłem / padliną.
W cudach eucharystycznych [ukryto-jawnych], chleb-ciało, to nadal żywa cząstka mięśnia sercowego człowieka będącego w agonii. Zatem Bóg przemieniwszy się w chleb, karmi nas swoim SERCEM... Sercem, znaczy ON DAJE NAM SIEBIE!
Więcej dyskutować nie będę, gdyż jak zastrzegłam sobie we wcześniejszym wpisie: taka jest moja Wiara, co do której innych nie zamierzam przekonywać lub kogokolwiek na nią nawracać.
Nie jestem fanatyczką :) ani tym bardziej - cierpiętnicą :-) |
dnia 08.12.2014 18:19
Alfredzie, nie wiem, czy wiara moja jest wielka? Na pewno słaba, codziennie muszę ją zdobywać, bo gdybym zaniedbała swoją modlitwę, to nie wiem, czy po pewnym czasie nie stałabym się ateistką?
Klepanie modlitewek też niczego nie wnosi; do Boga musimy się zwracać jak do najbliższej nam Osoby. Czasem bez słów, czasem leżąc bez ruchu, z zapatrzeniem się w bezsenny mrok pokoju. Bo właśnie wtedy zadaję sobie pytanie, czy akurat w tej chwili oraz o tej porze modli się za mnie Duch Święty? :-))) Równorzędna przecież Osoba Trójcy Przenajświętszej, Współistotna Ojcu i Synowi? |
dnia 08.12.2014 18:20
Zrozumiałem. Odmeldowuję się. |
dnia 08.12.2014 20:38
Neli, dzisiaj dla mnie dzień szczególny, o czym Ty nawet nie wiesz
:) I wiersz. Gdy przeczytałem tutaj, u mnie wzruszenie i niepokój. Niepokój o odbiór. Tego niepokoju nie mam przy swoich wierszach, gdyż unikam języka biblijnego. Chcę dotrzeć do uczuć wszystkich. Docieram. Ale Ty jesteś mocna. Anielsko, jeżeli dzisiaj coś to jeszcze znaczy, nawet u poetów.
Pozdrawiam,lir |
dnia 08.12.2014 21:26
Jerzy, nie jestem poetką! Ja tylko umiem czytać oraz słuchać [nie zawsze mówić, choć przegadałam paru świadków Jehowy, kiedy mieli pecha, że chciało im się mnie zaczepiać :-D :-D :-D]. Dedukować. Nie zawsze rozsądnie :-D. Walczyć o imponderabilia własnym przykładem. Czasem coś napisać :)
Cieszę się Twoją radością :))))... Obiecuję... :))))) |
dnia 09.12.2014 21:44
:) Ola. |
dnia 10.12.2014 07:20
Waleczna Neli, tego Ci nikt nie odbierze.
A wiersz? Tak, ja rozumiem. Nie mam wątpliwości.
:)
Pozdrawiam serdecznie, witek |
dnia 10.12.2014 08:45
Drogi Witku!:
Neli waleczna? Nie przeceniaj ;-))) Często w swojej desperacji przypomina zapędzonego do kąta zajączka, który wprawdzie ugryzie w palec do krwi, ale przy okazji... utata się ;-)))
Jest to zresztą ulubione "porównanko" mojego śp. Szefa. Prof. Aleksandra Szulca, który przez to jest mi bliski, iż umarł niemal w tym samym czasie, co moja Mama: rano, 18 kwietnia 2012 roku...
I ten właśnie Pan - nolens volens - zasiedla Równoległy Świat moich Odeszłych.
Pozdrawiam równie serdecznie :))) |
dnia 10.12.2014 15:13
no, i jest mini, jak ta lala! A jako, że jestem wielbicielką małych form i zawsze cenię maksimum treści, zawartej w minimum słów - to przyjęłam tę mini bardzo ciepło. I ze względu na treść, i na formę...Pozdrawiam serdecznie, Ewa |
dnia 11.12.2014 07:45
(_ _ _)
|
dnia 11.12.2014 09:40
Bardzo proszę Pana Moderatora o wykasowanie powyższego wpisu pana jd.
Z moim tematem nie ma on nic wspólnego.
Z tym, Panie Jacku, proszę się przenieść do swoich rozważań, nie mojego wiersza. Nadajemy bowiem na zupełnie innych falach, co powinien był Pan wyczytać z moich wcześniejszych wypowiedzi. W takim razie proszę też uszanować i wolność mojego słowa. |
dnia 11.12.2014 19:41
Usunięto administracyjnie wypowiedź p. jacka dycia. Tak, jak zauważyła Autorka, nie była ona opinią nt. jej wiersza. |
dnia 11.12.2014 20:22
Bardzo dziękuję, drogi Jerzy-Moderatorze :-))) |
|
 |