 |
Nawigacja |
 |
 |
Wątki na Forum |
 |
 |
Ostatnio dodane Wiersze |
 |
|
 |
Wiersz - tytuł: Rodzima Wieliczka |
 |
 |
Komentarze |
 |
 |
dnia 24.11.2014 10:12
Przejmujące. Jakby Witkacowskie pytanie retoryczne, dlaczego tym człowiekiem jestem, w tym miejscu i w tym czasie? |
dnia 24.11.2014 10:15
adaszewski, Pan :P, a "ja sy - prynatalna Lwowianka pomyślała była, iż Pan toż wierszydło skrytykuji..." :-)))) |
dnia 24.11.2014 10:18
Lodzermensch dobrych wierszy nie krytykuje... no chyba, że pieniądz jaki z tego przyjść może :) |
dnia 24.11.2014 10:40
Mam awersję do dużych liter, szczególnie gdy trudno je uzasadnić. Rozumiem że dla PLa Wieliczka jest ważna, ale nie wszystko co ważne od razu z dużej... (zwłaszcza Wieliczkę :) ) Inaczej prawie zawsze trzeba by "Mama" i "Tata" jak imiona pisać. Broni się to gdy odczytam to jako "jedyne" miasto, ale mam już słowo "rodzime" a to raczej wyklucza wielokrotność.
Mam też lekką awersję do chmurek trzymających się za ręce. Nie uważam, że poezja musi być zawsze wzniosła, ale kurcze nie koniecznie infantylnie potulna. Normalnie Wieliczka jako miasteczko dla Troskliwych Misiów, a nie uciekinierów z Krakowa w poszukiwaniu tańszych mieszkań.
Przepraszam za te wycieczki po Twojej litentia poetica. Piniędza z tego mieć nie będę niestety... Pozdrawiam
Wredniak z Krakowa
nocny |
dnia 24.11.2014 11:27
A i jeszcze jedna sprawa, żeby już można mnie znielubić do cna.
Słowo "rodzime" w tym przypadku użyte jest niepoprawnie raczej (aż musiałem to sprawdzić, żeby się upewnić czy się coś nie zmieniło)
Wg słownika PWN (i nie tylko) "rodzimy" to "«pochodzący z danego narodu, plemienia, kraju, domu»".
Miasto, czyli Wieliczka może być "rodzinne" co by oznaczało, że PLka z niego pochodzi "tam ma/miała rodzinę". Natomiast (pomijając poprawność frazeologiczną) "rodzime miasto" oznaczałaby, że miasto wywodzi się z danego (niewskazanego w wierszu) narodu, państwa. Co pewnie w ogólności ma jakiś sens, wątpliwym jest dla mnie czy aby zamierzony.
Jeśli mówimy "rodzimy produkt", "rodzime uprawy" mamy namyśli "lokalne", "takie jak nasze". Ale nie powiemy "rodzime strony" tylko "rodzinne strony". Pozdrawiam, ciągle uniżony prof. "Miodek" nocny :) |
dnia 24.11.2014 14:34
Dywaguj, sobie miodku, dywaguj ;-)
Kiedy w 2005 roku wydawałam poświęcony Wieliczce tomik, zastanawiałam się nad tytułem.
"Rodzinna" czy "rodzima"? Wtedy też udałam się po poradę do mojego byłego Szefa, śp. pam. Profesora Aleksandra Szulca - językoznawcy, z niniejszym dylematem.
I Pan Profesor mi wyjaśnił:
"rodzinny", czyli "zakorzeniony" poprzez familijne więzy, "rodzimy" natomiast może być adoptowany. Raz przez zasiedloną w tym miejscu mieszkankę oraz vice versa. Inaczej: miejsce traktujące ową mieszkankę niczym "swoją".
Profesor Szulc, językoznawca europejskiej sławy (1924-2012), uczeń Profesora Ludwika Zabrockiego UAM rzadko się mylił. Nie widzę zatem powodu, abym musiała się tłumaczyć dlaczego taki, nie inny tytuł.
Infantylizm natomiast? O, cieszy mnie to bardzo, iż dzięki niemu "wejdę do Królestwa Niebieskiego" :-)
Dzisiaj też oglądałam te trzymające się za swe bardzo nietrwałe rączyny, chmurki.
Z kolei w piątek, 21 bm., podczas cyklicznej Wieczornicy Lokalnych Poetów, tym razem poświęconej pamięci zmarłego w maju 2012 roku animatora małopolskiej poezji Ryszarda Rodzika odczytano zaczerpnięty z niedawno wydanej Antologii "Rodzik i Przyjaciele" właśnie wyżej zaprezentowany wiersz.
Mnie tam nie było, jednak Organizator poinformował osobnym mailem, że Uczestnicy spotkania określili autorkę... "mistrzynią nastroju"... |
dnia 24.11.2014 16:01
Rozumiem, że w Wieliczce... Ja na ich miejscu też bym nie ryzykował informować o czymś innym. Ło, toż niejeden życiorys złamany miał kto podpadł lokalnej poetce...
Przepraszam za powyższe komentarze. Ja również mam Panią za mistrzynię nastroju. I zacznę inaczej patrzeć na słowo "rodzime". Serio. I już nie napiszę żadnych spostrzeżeń ni wątpliwości pod Pani wierszami. Chyba że się zapomnę. Liczę, że i wtedy przywoła mnie Pani do porządku.
Kraków znowu nie aż tak daleko. |
dnia 24.11.2014 16:02
Myślę Nelu , że mieszkańcy Wieliczki mogą być z Ciebie dumni. Najbardziej urzekła mnie druga strofa. Pozdrawiam. |
dnia 24.11.2014 16:42
Ja nie poetka, dzięki czemu nikt przeze mnie niczego sobie do tej pory nie złamał. Zwłaszcza w rodzimej Wieliczce :P. |
dnia 24.11.2014 19:01
To co dla jednych
świętością i chwałą
dla drugich wzgardą
potępienia godne
dotrzymać słowa
ponad cyrografem
tulić Twą nagość
poprzez wieki całe
by drżenie serca
celem zmysłów było.
Moi rodzice pochodzą z okolic Krakowa i tak czytając ten wiersz przez chwilę spacerowałem,uliczkami Twojego miasta.Tylko prawdziwi poeci potrafią przenosić ubogich w duchu w świat prawdziwej poezji.Ten wiersz Jest dla Ciebie. Pozdrawiam |
dnia 24.11.2014 19:33
Alfredzie, ja Lwowianka, która nigdy naocznie nie obejrzała Miasta swoich Przodków. I nie obejrzy! Antyroszczeniowa jestem, a przede wszystkim - antywojenna. A przy tym do umęczenia polska patriotka!
Za Twój wiersz dziękuję. Jak najserdeczniej!!! :-))))
P.S. Moi Rodzice swego czasu postarali się o miejsce na cmentarzu w Przemyślu ;-))) Wyłożyli sporo kasy na grobowiec, w którym nigdy nie zostali pochowani ;-)
Wbrew swojej woli, czekają teraz na Dzień Pański w Wieliczce ;-) |
dnia 24.11.2014 21:32
Urzeka w drugiej "zielona uliczek serpentyna".
Pozdrawiam.Ola.:) |
dnia 24.11.2014 23:05
Szkoda, że upadła Olkuska Fabtyka Naczyń Emaliowanych :(
I raczej daleko od Wieliczki |
dnia 25.11.2014 07:09
Ciepły, pogodny obraz, nawet jeśli radość miesza się ze smutkiem..., pozdrawiam:) |
dnia 25.11.2014 07:28
Ja byłam w Wieliczce kilka razy, ale urzekła mnie tylko kopalnia soli. Ani niespodzianki, ani obietnice, ani tortowe ciasteczka nie wyryły we mnie nic szczególnego. "Zielona uliczek serpentyna" - czy tylko jedna serpentyna z wielu uliczek? - bo tak można wywnioskować z treści. Ale rozumiem - patriotyzm lokalny. Właśnie to emanuje z wiersza. "Chmurki trzymają za ręce", które stworzone są do "garnków olkuskich", bo nie wiadomo czy obca czy swoja rwie się do leciutkich chmurek wiersza.
Pozwoliłam sobie na żarcik, proszę się nie obrażać, bo ze mnie czasem taż żartują, więc uważam, że to dozwolone. Pozdrawiam serdecznie |
dnia 25.11.2014 09:12
Pani Kazimiro miła, mądrą jest Pani kobietą, czyli spostrzegawczą ;-)
Fakt, Kopalnia to Kopalnia, a później... prawie - prawie nic.
Nawet moja Sąsiadka, rodowita Wieliczanka, podobnie sądzi o swej "rodzinnej" Wieliczce i ja - idąc jej śladem - niegdyś myślałam identycznie.
Swego czasu na urodę mojego Miasta zwrócili uwagę turyści. Często przypadkowi, podążający z przystanku (auto)busowego spod cmentarza, czyli ulicy Piłsudskiego do centrum. Z kolei znajoma Poetka z Wrocławia oraz sędziwy Pan malarz-kolorysta, emerytowany profesor krakowskiej ASP twierdzą, iż ową "zieloną Wieliczkę" kojarzą niezmiennie z moją skromną osobą ;)
Opisany widoczek - jak najbardziej - można odnieść do tego wszystkiego, co jest nigdzie bądź istnieje "to tu i tam". Kiedy byłam mała, urzekł mnie jeden z obrazeczków w Elementarzu Mariana Falskiego, którą to ilustrację - wciąż i stale - utożsamiam z tym albo innym oglądem, podobnego do Wieliczki "widokiem ogólnym".
"Impresjonistką" jestem, ponieważ powoduje mną "chwila": oddychający koloryt krajobrazu, powietrza oraz nieba...
Pozdrowienia serdeczne :))) |
dnia 25.11.2014 11:17
Próba określenia swojej tożsamości na tle rodzinnego miasta? Czyta się łatwo i przyjemnie, co wcale nie oznacza, że to utwór łatwy. Pozdrawiam z biblioteki w Nysie. |
dnia 25.11.2014 16:07
Nie przepadam za tetrykami, ale wiek, jak choroba. Jest, nie wybierasz!
Natomiast wiersze Pani Neli, lubię.
Niektóre, nawet bardzo bardzo!
:)
Pozdrawiam, witek |
dnia 25.11.2014 18:30
rodzimy: (...) narodowy, ojczysty, macierzysty, miejscowy, tutejszy, własny (Słownik języka polskiego PWN pod red. prof. Mieczysława Szymczaka, t. III., str. 67). I właśnie w kontekście "własnej" rozumiem tę "rodzimą Wieliczkę" z wiersza. Cóż, migotanie znaczeń, czy jak się tam ta choroba nazywa...Myślę, że Autorka jest już "swoja" w tym już "własnym" mieście. Moc serdecznego, Ewa |
dnia 25.11.2014 19:09
Witek, przecież ja już tetryk, który na rówieśników patrzeć nie lza ;-))) bo taką ma - mówiąc na obecną modłę - m-odą duszę :-))) i usposobienie siwiejącej Goplany ;)
Za miłe słowa, serdeczne wyrazy dziękczynnego szacunku :-)))
Ewusiu, "swoja i oswojona" Bowiem ja od samego przyjazdu do mojego - sercu drogiemu Miejsca - w przeciwieństwie do reszty Najbliższych, w Wieliczce byłam zawsze "swoja", jak mawia do tej pory jedna z prawie osiemdziesięcioletnich Pań: "nasz Aniołek", "nasze dziecko" :) Znasz przecież autorki "kronikę wypadków miłosnych", która spełniła się w "bardzo późnym popołudniu fauna" [tytuł z czeskiej komedii] i ... nadal trwa. Teraz li tylko w duchowym wymiarze, za co autorka jak najpokorniej dziękuje Najwyższemu :)
I drugim, przez tego "Ducha Miejsca" zaakceptowanym Mieszkańcem ukochanego Miasta był mój śp. Ojciec. Człowiek bardzo prawy oraz sprawiedliwy, który choć nigdy nie wyrzekł się swej wielkiej miłości, czyli Lwowa, do tej pory przez tych, którzy jeszcze Go pamiętają wspominany jest z ogromnym szacunkiem. Dzięki Niemu czasami aż boli mnie szyja, kiedy rodzimym Mieszkańcom muszę się odkłaniać. Zwłaszcza po wyjściu z niedzielnej Mszy św. :-))) |
dnia 25.11.2014 20:05
...to naprawdę szczęście, móc tak pokochać miejsce, w którym się żyje, pozdrawiam serdecznie, Zyga |
dnia 25.11.2014 20:38
zyga66: najpierw to MIEJSCE pokochało mnie! :-))) |
dnia 05.12.2014 14:31
Co się należy, to się ma!
Dla mnie, to dobry wiersz.
:) |
dnia 05.12.2014 19:07
A Ciebie co kropku wzięło na taką łaskawość???? :-))))) |
|
 |
 |
 |
 |
 |
Dodaj komentarz |
 |
 |
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
Pajacyk |
 |
 |
Logowanie |
 |
 |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Aktualności |
 |
 |
Użytkownicy |
 |
 |
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanych Użytkowników: 6 458
Nieaktywowani Użytkownicy: 4
Najnowszy Użytkownik: Artik23
|
 |
 |
 |
 |
|