|
Miło mi, Panie Miłorzębie, poznać Pana.
Raczy Pan obdarzyć mnie uwagą swoją...
ach! zapomniałem się przedstawić.
Miłosz jest mi na imię i zapewniam Pana,
że przyjemnie spędzimy kolejne chwile.
Otóż, miłościwy Panie, przechodząc tędy mdło mi się zrobiło
na myśl o tych wszystkich dzierlatkach i wyrostkach,
co rozpraszali Pana w kontemplowaniu krajobrazu.
Przyzna Pan, Panie Miłorzębie, że dość już tych werterycznych młodzieńców,
Uporczywie pielęgnujących własne nieszczęścia w cieniu Pańskiego listowia.
Z jaką odwagą wyrażają oni uczucia i z jakim tchórzostwem unikają zmian.
Dość już tych zakochanych Zosieniek, sygnujących miłosną przysięgę na Pańskiej korze.
Niejedna płaciła potem za tę wzniosłą chwilę, tak samo jak Pan.
W końcu czym różni się scyzoryk w korze, od szpili w sercu i sińca pod okiem?
Dość już starych zielarek, co zbierają Pańskie liście i nasiona
żeby zapomnieć o kochanku z młodości.
Czym różni się ich ból od Pańskiego, gdy łamią Pańskie gałęzie?
Ich koniec będzie też Pana końcem, że tak przewrotnie to ujmę:
'Każda trumna ma dwie strony' - a zwłaszcza drewniana.
Pomyślałem sobie, że trudne musi być życie takiego Miłorzębu.
Myślą, że jest Pan romantykiem, optymistą, koneserem kobiecych wdzięków i zachodów słońca.
Ale Pana drażni patos, cyrk i te dwa, najbardziej puste słowa na świecie.
Pan jest posępny, Panie Miłorzębie.
Trafiłem, prawda? Znam się na tym.
Kontent jestem, miłościwy Panie Miłorzębie,
że nie usechł Pan podczas tej strasznej epidemii ubiegłej jesieni.
Jeszcze będzie miał Pan okazję poczuć jak wiatr hula w gałęziach!
Miło mi będzie, Panie Miłorzębie, pohulać w Pańskich gałęziach razem z nim.
Przyniosłem coś - jest długi i porządnie spleciony.
Jestem mniej przyziemny od nich wszystkich, za to bardziej dosłowny.
Widzi Pan, oboje jesteśmy posępni - Miły Miłosz i Miłościwy Miłorząb.
Rad jestem, Panie Miłorzębie, oderwać stopy od ziemi i wznieść się ponad to wszystko
na Pańskiej gałęzi.
Dodane przez Lorem_Ipsum
dnia 17.10.2014 15:58 ˇ
5 Komentarzy ·
429 Czytań ·
|