dnia 07.07.2007 15:45
bardziej toto proza. nie wbija się w pamięć. |
dnia 07.07.2007 16:07
Bełkot, Proszę wybaczyć szczerość. Pozdrawiam. |
dnia 07.07.2007 16:59
wow! lubię szczerość, ta powala jak nigdy
pozdrawiam |
dnia 07.07.2007 17:44
Nie no! Bez przesady :) W moim, jak najbardziej szczerym, odczuciu bełkot to nie jest. Tytuł mi tu nie pasuje. Koniecznie zmieniłbym go, a cały tekst lekko zmodyfikował i przedstawił może w ten sposób:
w martwym powietrzu
kości skruszone nagłą chybotliwością
spłonęły jak papierowe samolociki
żadna sztuka zaraz potem przykucnąć
z wyprostowanymi plecami po których światło
zwija się na kształt łuków bioder
bez wątpliwości możesz dotknąć
znamię sklejone ze śliny i śluzu
potem zachłannie przełknąć
przemycić w oddech na granicy rtęci
zbyt epileptycznie wykrzywiasz kręgosłup
dyktując otarcia na moim brzuchu
Pozdrawiam :) |
dnia 07.07.2007 18:10
Jerzy dziękuję za twoje spojrzenie na ten wiersz, ale jednak ten tytuł!
pozdrawiam serdecznie |
dnia 07.07.2007 18:19
Rozumiem Kasiu :) To była tylko propozycja. Rzecz jasna nie upieram się. To Twój wiersz i Ty najlepiej go czujesz.
Serdeczności |
dnia 07.07.2007 19:28
jeśli o proste plecy, to przykucnąć tak, jest sztuką a jakże ;))
mam wrazenie, że nazbyt się 'wygło' :) |
dnia 08.07.2007 18:18
"bez wątpliwości że możesz dotknąć znamię sklejone ze śliny i śluzu
potem zachłannie przełknąć tę ślinę i przemycić w oddech" - ciężko mi to sobie wyobrazić.
Brakuje mi tu jakiegoś mocnego akcentu splatającego się z tytułem. Pozdrawiam. |
dnia 09.07.2007 06:26
dobra proza, do przesiania i rozwiniecia jednak. Po przegeszczeniu niezly wiersz. serdecznie. |
dnia 09.07.2007 18:50
pozwolicie? że nie będę się tłumaczyć, każdą uwagę przemyślę - a jakże :)
pozdrowienia dla wszystkich zaglądających |
dnia 09.07.2007 18:53
miały być dwa entery: po samolocikach i oddechu, ale nie wyszło i nie wiem czy to tu można zmienić, ale nawet jeśli nie to trudno;
no cóż, ja i tak w tym gnieździe tylko przelotem ;) |
dnia 10.07.2007 11:13
kasiu, mnie ten wiersz wciagnął, choć przyznam, że przede wszystkim jakimś ogromem cierpienia peelki.
Dwa pierwsze wersy OK. W krótkim czasie wydarzyło się coś, co zniszyło dotychczasowe. Zdrada np.
Dalej widzę go na kolanach, jakby proszącego o wybaczenie, nie dokońca jednak (proste plecy). Ciąży jednak na nim wina, wspomnienie tamtych bioder...nie łatwo mu wybaczyć.
Dalej mam kłopoty ze znamieniem i wyobrażeniem sobie jakiejś sytuacji, to pewnie coś bardzo osobistego...Zdaje mi się, że "że" jest zbędne...
Potem już dobrze.
Kasiu, cieszę się:)
Zosia |
dnia 10.07.2007 11:15
acha i jeszcze tytuł. Choć może Ci on pasować, jak ulał, to jednak taki tytuł już powstał i nie powinnaś go użyć. Pokombinuj, radzę Ci dobrze:) |
dnia 10.07.2007 13:40
:) no widzisz Zosiu tylko, że ta moja kukułka właśnie w 5 wersie zamieszkała, i ze śliny i śluzu ona (DNA)
...a nad tytułem pomyślę, choć ten mi najbliżej...musi być lot, kukułka i gniazdo, ale zawsze można sobie coś podkręcić ;)))) |
dnia 10.07.2007 15:35
kaśka, intrygujesz mnie.
Kukułka podrzuca jajka, ojcostwo się ustala pobierając w.wym. Hm...jeśli o to chodzi to bez Twoich wskazówek doszłabym za rok:)) Wierszowi potrzebna instrukcja obsługi:))
Tytuł- kręć Kaśka, kręć. Wiem, że umiesz:) |
dnia 10.07.2007 21:42
(: |
dnia 11.07.2007 09:04
no dobra Zośka! poddaję się...uznajmy że go tu nie było :)))
cześć darecki (: |
dnia 12.07.2007 13:22
On tu jest :)
Wałkowałam go, dla mnie trudnawy, chyba za dużo liryki we mnie. Wolałabym prościej, nie umiem się wypowiedzieć a i dnia na myślenie przy tej pogodzie nie mam. Poddaję się:( Cieplutko pozdrawiam i czekam na następny. Tutaj zajrzę, może w komentarzu wkleisz drugą wersję?
:))) I jeszcze raz dziękuję za to światło:))) zapalam ciągle i śmieję się:))) i gaszę |
dnia 16.07.2007 07:55
:) |