|
Z poezją jest jak z jedzeniem. I z alkoholem.
Najlepiej smakuje, najsolidniej wzmacnia
bez przeszkód przyjmuje się to, co wyhodowane
nie więcej, niż pięćdziesiąt kilometrów
od naszych leży. Choć przez jakiś czas
mogą cieszyć nietutejsze dziwactwa.
Scena z Koterskiego. Bohater chciał uciec
z miasta, które go trzyma i nie puści.
Już by się wydawało, że tak, że sukces
bo o poranku w Nowym Jorku bohater
otwiera okno... Otwiera i mówi: "Łódź".
Dodane przez adaszewski
dnia 24.09.2014 21:27 ˇ
7 Komentarzy ·
538 Czytań ·
|