|
wdzięczy się do mnie wrzesień konterfekt rozwiesza
w kalendarzu wciąż lato w ukłony nozdrza gnie
słońce puchary napełnia lecz moce traci swe
muszę siebie odnaleźć trwać choć nic nie cieszy
błędny spacer samotny budującym bywa
driady przywiodą w wiecznie zielone krzewinki
w fioletowych dzwoneczkach owa przyczyna tkwi
nektar wrzosowy drzewom po odnóżach spływa
każdy krok wspomnienia tka smutek w pierwszej parze
rozwlekają się wonie byle nie być razem
hemoterapia widm trwa byli już ich nie ma
życie to taki spektakl całkiem bez znaczenia
penalizacje w koszu reszta cieniem cienia
dobre miejsce ze szczętem sowicie bór darzy
Dodane przez zdzislawis
dnia 04.09.2014 08:41 ˇ
3 Komentarzy ·
602 Czytań ·
|