 |
dnia 10.01.2014 12:22
Wzruszający i piękny wiersz. Pozdrawiam. |
dnia 10.01.2014 16:00
Tęsknota za młodością, rodzinnymi stronami...tak znam to dobrze z codziennych rozmów z mamą...i jaka piękna rodzinna więź z optymistycznym zakończeniem Przeczytałam z ciepłem w sercu:) |
dnia 10.01.2014 19:45
Och wciąż to wszystko przede mną, we Lwowie byłem, ale tak dalej, do Buczacza, albo Trembowli i zabałakać, zabałakać, byle zdążyć, bo co to będzie za zachwyt w niebie, kiedy nie zachwyci się na ziemi. A potem powiedzieć, mój ty Wrocławiu, Lwów jest wszędzie. A o Lwowie nie można pisać złych wierszy.
Pozdrawiam |
dnia 11.01.2014 09:46
Bardzo mi się ten wiersz podoba. |
dnia 11.01.2014 15:15
Po raz drugi Nelu z przyjemnością, ach ten Lwów... |
dnia 11.01.2014 17:20
Bardzo piekny wiersz, dziekuje. Wrocily wspomnienia mojej mamy ... |
dnia 12.01.2014 15:54
cóż - gdy jesteśmy Tam, wagę traci wszystko, co zostawiliśmy tutaj...Jest refleksja, jest optymistyczna refleksja. Pozdrawiam, Nelu, z uśmiechem, Ewa |
dnia 14.01.2014 13:18
dwa westchnienia:
- ach ten Lwów ...
- ach to Niebo -
i z obu tych miejsc peelka 'uszła' i do obu wraca
do pierwszego bardzo
do drugiego jak najbardziej,
bo tylko tam otrą wszelką łzę -
pozdrawiam serdecznie. |
dnia 03.02.2014 15:54
Z przyjemnością; ach, ta młodość, którą szło ugryźć (Bo zęby, jeszcze, były), ach, te niebo (nie: Lwów...) |
dnia 11.05.2014 17:45
Kilkakrotnie wracałem do tego wiersza, a teraz zdecydowałem. Pewnie pani abirecka będzie nieukontentowana, że jej tu jakimś tworem zaśmiecam.
Pozdrawiam
Wyobrażenie nieba.
Jeżeli nam ziemianom ukazują się nieraz święte osoby,
znakiem tego nadal gdzieś egzystują, wyzbyci choroby,
dlatego pozbawione sensu jest mówienie; zdrowaś Maryja,
czy też, że Boża matka, Ona jest córą Jego, poza tym niczyja,
niebo zaś, biedni ludziska tak sobie wyobrażają,
iż święci bez zajęcia, w nim na chmurkach pływają,
chmurki to zimne deszczu i śniegu kłębowiska,
to dlatego nie starają się do niego iść ludziska,
od siedzenia na zimnym, robią się na tyłku wrzody,
a i dokuczliwe hemoroidy ograniczać mogą swobody,
dzięki za takie niebo, w którym święci raczą się czopkami,
i pospołu obcować muszą z przybyłymi z Ziemi obwiesiami,
dlatego ja pieprzę namiętnie to niebo, przez was wyimaginowane,
wracam do nieba duchowego, które dla wytrwałych jest osiągane,
tam jedynie dostać się można, za ziemskie wobec Stwórcy zasługi,
a wszelkiego autoramentu drań na obłoku niech siedzi za swe długi,
jak również wielce religijni fanatycy i fałszywie pobożni dewoci,
gdy kupry im przemarzną, na Ziemię powrócą w cesze dobroci,
jedynie ze świata duchowego nie powraca się do natury materialnej,
pełen jest on wiecznej Bożej chwały, i życia różnorodności realnej,
racz przestudiować przekaz starożytnych Ved, manuskryptów opisy,
w tą stronę ucho swe do słuchania skłoń, bornory swoje mają lisyr1;. |
|
 |