|
Boso idę po zimnym betonie
stopy stawiam na stopniach krętych
Nie widzę gwiazd na nieboskłonie
drogę w dół biegnącą tyczy mi żal
Trafiam łatwo do celu podróży
jestem za szybko o lat dziesiątki
Bardzo chciałbym byś mnie zawrócił
odciął sznur z mojej szyi
stary stołek się nie przewrócił
Jestem słaby,ale wciąż jeszcze żyję
Wdrapałbym się schodami na górę
ojcu oschłość,nicość wybaczył
W samotności swojej na chwilę
dobrodziejstwo bycia zobaczył
Marzę sobie tak od godziny
ciało moje dawno wystygło
Wiatr nim kołysze jak suchym badylem
uszło życie za oknem znikło
Na chmurze deszczu sobie przysiadło
kilka go kropel na trawę spadło
Reszta z obłoku w górę się wzbiła
zdradzić nie mogę gdzie dusza trafiła
Powiem Wam tylko że warto czekać
aby Bóg,mógł sam zdecydować
Kiedy po wybranego Sobie człowieka
niecierpliwego wysłać Anioła.
Dodane przez icek1975
dnia 13.11.2013 21:00 ˇ
4 Komentarzy ·
254 Czytań ·
|