|
To proste i nieskończone.
Najpierwsze jak słowa
wyłonione z kakofonii
dźwięku: pro et contra.
Moja starość była w Tobie
początkiem, zapowiedzią
niedoszłego, szkicem,
zapełnianym punktami
kolejnych dat.
Wykarmiłaś mnie krwią
nim bezimiennego
odziałaś w konkret
istnienia.
Dziś utul moją stratę,
zakryj ją dłońmi
pachnącymi lawendą,
niech zabliźni się
pod ich dotykiem
bez splendoru cudu
kanonicznego.
Ucisz drżenie
przeszywające mnie
spazmem samotności,
gdy wracam do początku
zamarły w pozie embriona.
Zanuć kołysankę
zanim znów odejdziesz
zatroskana
by pochylić się w ciemnej kuchni
nad stosem anielskich koszul
do prasowania...
Dodane przez Magrygał
dnia 17.06.2013 12:55 ˇ
13 Komentarzy ·
536 Czytań ·
|