|
Srebrny wóz toczy się po bruku nieba
Aż po horyzont spienionej krwi spojrzenia
Gdy odwracasz twarz, moja radości
Zesłany na puste plaże zimnych nocy ramion
Wiedziony syrenim śpiewem młodych snów
Leżę nagi na piaskach cmentarnej ciszy
W oddali jaskrawy krajobraz metropolii
Wieże świecące przykładem wygranej bitwy
Ogrody zieleniejące oceanem blichtru
Tarasy ciężkie od złocistych lampionów
Srebrny wóz toczy się beze mnie w nieznane
Gdy odwracasz wzrok, moja radości
I z moich ust nawet bosy płacz nie płynie
Błądziłem po plażach w łunie wielkich miast
Oczami bursztynów patrzyłem przed siebie
Fale rozmywały ślady błędnych stóp
I dłonie miałem smutne jak opuszczone muszelki
Chciałem zatańczyć w rytm zmiennego wiatru
Albo uciec bez tratwy w morze które sercu nuci
Wiedziałem tylko że jestem wędrowcem który śpi
Snem któremu naiwność na imię
Srebrny wóz toczy się beze mnie w nieznane
Gdy odwracasz wzrok, moja radości
I z moich ust nawet bosy płacz nie płynie
Dodane przez Autsajder
dnia 09.06.2013 12:51 ˇ
6 Komentarzy ·
332 Czytań ·
|