|
Czy odpoczął
Monsignore A. Vivaldi
ode mnie ostatecznie?
Nie za bardzo - nie za bardzo
bo dojrzewa zmierzch perłowy
zapachem czeremchy...
Do zapachu nadal
garbaty lilak dorasta -
a ponad niego - nad niego
różowe z gorąca jabłonie...
Mimo że oddech wstrzymuje
do bieli z akacją przymierza się jaśmin
oj habziny mdląco zatumanią
przygłuszywszy żywiecką koronką...
A wówczas woń lip rozbrzęczaną
szczerych kwiatostanów jak złoto
smyczkiem pieścić pocznie bursztynowym:
Carissimo mio - Maestro grandioso
Monsignore. Ah, Monsignore
(purtroppo - purtroppo)
Don Vivaldi. Vivaldi Antonio.
*habzina - ludowa nazwa dzikiego bzu (przyp. aut.)
Dodane przez abirecka
dnia 14.03.2013 13:53 ˇ
7 Komentarzy ·
746 Czytań ·
|