|
I
Od kiedy śmierć jest tylko pretekstem
do strachu, tęsknię.
W dzieciństwie to było dużo prostsze,
potwory mieszkały w szafie
albo pod łóżkiem.
Kochanie, zapalę światło - uciekną,
gdzie pieprz rośnie.
II
Ze złamanych przysiąg rodzą się najgorsze
wiersze. Jest też druga strona
- można je rozebrać z liter. Wtedy pachną
skwaśniałym odorem bramy.
Oksymoron.
Obyś nigdy nie poznał jego nieuchronności.
III
Czterowymiarowość może znużyć,
szczególnie w aspekcie drobinek
kiepsko zmielonej kawy na zębach.
Gubiąc się w niuansach semantyki,
wysysam ból ostatnich dotyków.
Prawdziwi nie płaczą, klną na stojąco,
gotowi na zawał.
IV
To naprawdę kiepska fraza, ale
sypiam z twoim zdjęciem.
Sentymentalne przeżuwanie kalendarzy
w zastępstwie poszukiwań
puenty.
Pamiętaj, jest taka nagość, która boli
od opuszków po pożądanie.
V
Z przyzwyczajenia nie zmieniam upodobań,
zakończenia piszą się same.
Wciąż jestem gwoździem do twojej trumny.
Kolokwializm.
W życiu potrzebne są słowa nigdy
niewypowiadane.
inwokacja
powiedz mi, jak nigdy
- będzie dobrze -
mamo.
Dodane przez Wierszopis
dnia 25.01.2013 17:43 ˇ
5 Komentarzy ·
373 Czytań ·
|