|
Pod mym oknem, na ulicy,
Grał dzień cały bard prawicy,
Taki w swetrze i z gitarą,
Chrypiąc śpiewał pełną parą.
Gdy się prawie chyba zbierał,
Stanął obok bard-liberał -
Zazgrzytało zaraz trochę,
Bo tam - "leming", a tu - "moher".
Ten jął pieśnią czcić Marszałka,
Tamten sławił weekend w skałkach,
Ten o wstydzie spod Zaleszczyk,
Tamten tani kredyt wieszczył,
W odpowiedzi ten, że Katyń,
Tamten - zniżki i rabaty,
To ten gniewnie, że Gibraltar,
Tamten - Grecja, Cypr i Malta,
Ten zaśpiewał coś o Jałcie,
Tamten o tym, co ma w aucie,
Ten o Sierpniu i o Grudniu,
Tamten o czymś po południu,
Ten o pakcie w Magdalence,
Tamten Unii chciałby więcej,
Ten że Smoleńsk i że zdrada,
Tamten o tym, że frank spada...
Tak by trwało to do rana,
Ale w końcu, rozgniewana,
Wyszła z miotłą pani Zdzicha...
Wreszcie spokój! Nic nie słychać!
Dodane przez Maciek Froński
dnia 26.11.2012 07:50 ˇ
19 Komentarzy ·
492 Czytań ·
|