dnia 05.09.2012 11:32
drzewo - symbol siły żywotnej, stabilności w życiu. Warto się o to troszczyć, zabiegać, a dobre słowo - zawsze najbardziej właściwe. Jest refleksja, IRGO. Pozdrawiam serdecznie, Ewa |
dnia 05.09.2012 12:30
Dobrze będzie, do dobre słowo ma tę magiczną moc, że przywraca do życia. Piękna symbolika.
Pozdrawiam, Idzi |
dnia 05.09.2012 14:39
omszałe w sam raz
rozłożyste żeby przytulać
smętek to pewność
skurczyło garściami liście
przybladło zachrypnięte
okadzam je dobrym słowem
szumi ciszej
nie wiem co będzie
pozdr;-) |
dnia 05.09.2012 15:29
chciałoby się mieć takie ...;)))))))
dobre słowo może odczynić każdy urok...ponoć;))
Uśmiechy posyłam;))))))M |
dnia 05.09.2012 18:54
Może przejęło cześć smętków? Pozdrowienia :) |
dnia 05.09.2012 21:45
Drzewom też przybywa lat...i jesieni...Dobre słowo remedium na całe zło :) Świetny wiersz :)
Serdeczności - Ruth :) |
dnia 06.09.2012 05:21
Grafomania. |
dnia 06.09.2012 05:49
Ewo, dziękuję bardzo. Pozdrawiam. Irga
Idzi, tak, podobno dobre słowo ma moc sprawczą. Pozdrawiam. Irga |
dnia 06.09.2012 05:52
JJ, ale poszatkowałeś. Ręcznie czy przy pomocy urządzenia mechanicznego? ;) Pozdrawiam. Irga
bombonierko, dziękuję. Pozdrawiam. |
dnia 06.09.2012 05:55
maciejowy, chyba trochę tak. Dziękujęe za odwiedziny. Pozdrawiam. Irga
Ruth, to dobrze, że znów jesteś. Serdeczności. Irga |
dnia 06.09.2012 06:00
Marku, dziękuję, że litościwie napisałeś swój komentarz rano, bo wieczorem nie mogłabym z rozpaczy zasnąć ;) Pozdrawiam. Irga |
dnia 06.09.2012 09:34
Mnie się podoba, zwłaszcza druga zwrotka.Pozdrowienia-Monika |
dnia 06.09.2012 09:50
Jak to co? Opał będzie i papier na wiersze ;) W obu przypadkach daje ciepło. Fajny wiersz, Pozdrawiam :) |
dnia 06.09.2012 10:04
Masz rację IRGO z tym zasypianiem i całą resztą.
By Cie uspokoić - i mój dzisiaj wstawiony wiersz jest grafomaniakalną próbą przedstawienia pewnej tezy
Cóż, pisząc zawsze ocieramy sie (przynajmniej) o grafomanię; raz mocniej, raz słabiej. Mnie sie dziś przydarzyło mocniej, i Tobie też.
pozdrawiam, MB |
dnia 06.09.2012 10:12
Oprócz okadzania warto jeszcze odpukać:). Serdeczności. |
dnia 06.09.2012 11:34
I ten wiersz też jest taki do przytulenia, ukojenia...Odczynianie to temat, który znam z autopsji i też o nim nieco pisałem, choć u mnie ociera się raczej o bardziej brutalne klimaty.Zaś wykreowany przez Ciebie nastrój jest liryczny par excellence, kojący właśnie... Zadziałała na mnie magia Twojego drzewa. Pozdrawiam z biblioteki w Złotogłowicach |
dnia 06.09.2012 14:37
szeptucha:) |
dnia 06.09.2012 18:05
Lubię czytać Twoje teksty - ten szczególnie mnie ujął; może dlatego, że mam wrażenie, jakbyś urywała wpół słowa - na zasadzie - resztę dopowiedzcie sobie sami.
Pozdrawiam,
B. |
dnia 06.09.2012 18:55
helutto, serdecznie dziękuję. Pozdrawiam. Irga
kasiaballou, brutalna rzeczywistość... Przyjaciela na opał? No nie... ;)
pozdrawiam ciepło. Irga |
dnia 06.09.2012 19:00
Marku, jaka grafomania? Przecież mam dostać dwa Noble,( bo jeden- to zbyt pospolite) ;)) Pozdrawiam radośnie. Irga
Bogdanie, odpukiwałam i nic... serdecznosci. Irga |
dnia 06.09.2012 19:01
Romanie, bardzo się cieszę, że tak sądzisz. Pozdrawiam. Irga
sykomoro i znowu masz rację :). Serdeczności |
dnia 06.09.2012 19:02
Bernadetko, tak właśnie miało być... Pozdrawiam. Irga |
dnia 06.09.2012 21:39
ja sobie dopowiem- formulizm zabija lirykę ale nie Waśkiewiczowski, tutaj poszła autorka donikąd, odczyniać, znaczy czynić nowe, ratować, ocalać a nie ...gubić!!! takie tam sobie... zadufanie.
JBZ |
dnia 07.09.2012 06:54
Czary- mary... |
dnia 08.09.2012 16:15
nie wiem co będzie - spokojnie, stoicko proszę :
que sera, sera, jak w piosence :)
jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było;
a JBZ nie ma racji :)
hey |
dnia 09.09.2012 05:52
takie Irgowe, aż po sam koniec.
lubię impresjonistów.
nie lubię smętków, źle mi się kojarzą.
serdeczności :) |
dnia 09.09.2012 18:07
wiese, ja wierzę w "odczynianie"... pozdrawiam. Irga
kropku, bardzo serdecznie dziękuję. Pozdrawiam. Irga |
dnia 09.09.2012 19:51
Podobno moja babcia z dymiącą gałązką wierzby okadzała katy w sypialni, a także w chlewiku. kiedy wieprzek mało przybierał na wadze, albo nie opróżniał koryta. Dzisiaj w modzie wahadełko, no i piórem można odczyniać. Na smętka najlepszy jest spacer albo kieliszek koniaku, do poezji lepiej go nie wpuszczać.
JBZ |
dnia 09.09.2012 20:36
Jerzy, już lubię Twoją Babcię i zupełnie nie szkodzi, że dawno odeszła. Oj, nachodziłam się, nachodziłam. Właśnie wróciłam z Rozewia. Do Jastrzębiej Góry szłam brzegiem morza. Sztorm wdarł się na plażę, trzeba było przechytrzać fale. I właśnie fale porwały smętka. Niech mu woda lekką będzie ;)
Irga |
dnia 09.09.2012 20:41
Cóż nostalgia wiele ma imion, ja cierpię na ustawiczny brak łez, wypłakałem wszystkie za żywota. teraz jak ten głaz mogę jedynie świadczyć że kiedyś był gorący. woda to co innego nie musi nas namawiać do zanurzenia stóp, nawet kiedy jest lodowata. króluj nam poezjo ale i rozliczaj jak matka swoje dziecko.
JBZ |