zapiski z choroby II
Dodane przez popołudnie w trawie dnia 07.10.2009 12:11
ten wieczór, długo brzmiał saksofonem, rytmem
wypełniał podskórne pęknięcia, niepotrzebne mi
były spadające rzęsy ani układy słoneczne, co

ogrzałyby ziemię. wrażliwość na światło zamyka oczy.
na tej głębokości pachnie już tylko morze, a miłość
umiera z głodu. jeszcze przez chwilę uparcie sobie

powtarzamy: nie odejdę, odchodzimy. teraz na wysokich
strychach sumujemy, pogubione gdzieś kwadranse.