Przypomnienie najwcześniejszych moich tu tekstów (odsłona nr 1)
Dodane przez nitjer dnia 22.07.2026 21:46
Link

pomiędzy wierszem a wierszem

nasze ciała nie są palindromami
i nie ma czym sensownie wypełnić przestrzeni

flirtuję więc ze szczęśliwą gwiazdą
pod którą się urodziłaś

otwiera się przede mną
nagle jak parasol

szepcze że przeżyła
spotkanie trzeciego stopnia

z całującą jej stopy śmiercią

..........

Link

tu umarł umiar

straszy mnie nocą pudełko zapałek
wyglądające na masowy grób

na tabliczce zapisano każde przeżycie
krótsze niż lot ćmy do ognia

coś pozostało z pożaru wyobrażenia
w które piorun trafił

jeszcze dziś widzę jak strażakom
robota pali się w rękach

..........

Link

podobno

wszechświat dawkowany jako placebo
jest do przełknięcia

szczególnie dla tego którego jestem
niemal wierną kopią

nie ma go przy mnie
najzwyczajniej po ludzku zapomniał
jak prześcignąć prędkość c

a tak doskonale pamiętał w momencie kiedy
przestawał być syjamskim bratem
wszystkiego co tu najważniejsze

zagubiony oświetla sobie drogę powrotną
pochodnią ze skondensowanym piekłem na górze

te słowa małe i okrągłe jak owoce wiśni
znowu przedwcześnie podpalają sad

..........

Link

leżąc patrzę

na swój znany strach przed
spłodzeniem kolejnego wiersza
wena znowu próbuje być zwinna

jak mrówka pod suknią podąża tam
prosto za moją myślą

wszystkie przeszkody są teraz wyżej
niż smugi odrzutowców

pomiędzy nami trzy komety naraz
w biały dzień zwiastują trzecią wojnę

prekognicja to jakaś
czy poplątanie z pomieszaniem
splecione w długi warkocz

chyba nie wie tego nawet Bóg
puszczający nas właśnie jak patyki
na swojej rzece czasu

..........

Link

optymizm wchodzi w zakręt

ciężar utrzymania chwieje nim
ona zaczyna bić na alarm
nie ma co liczyć w portfelu
pieniądze trudniej znaleźć niż
na ulicy pełnej żebraków

a tu pensja wielka jak okręt
w butelce po najtańszej wódce
nie do wydobycia bez stłuczenia

o własny łeb

..........

Link

ruch tu dzisiaj

z kolejnej fotografii hubble'a postacie
wypełzają na wierzch jak z ziemi dżdżownice

tutejsze zbyt małe pojazdy po deszczu
rosną im w oczach jak grzyby
dostrzegają w kałużach głównie ślinę buldogów
z gatunku tych walczących pod dywanem

wiatr nagle próbuje być szybszy niż piorun
zawraca każdego na pięcie

puszczany z najwyższych chmur
latawiec na nitce ariadny chwyta
kierunek marszu wkrótce wytyczą
podobno gorące jowisze już fruwają

wielkie ćmy blisko ognia
każda próbuje być prometeuszem